wtorek, 5 sierpnia 2014

Rozdział 64. ♥ "Jak nie możesz?"

Nadszedł dzień Wigilii. Wszystko do tej pory było w porządku, wszyscy się dogadywaliśmy. Wczoraj byliśmy w parku, parę osób nas rozpoznało. Fanki, które spotkaliśmy były naprawdę miłe. Całe szczęście umiały dobrze się posługiwać językiem angielskim. Szykowałam się akurat na nadchodzącą kolację. Dziś od rana pomagałam mamie w przygotowaniu potraw, a druga połowa domu po prostu spała. Mówię tutaj o Harry'm, Josh'u i tacie. Mój strach nie minął, jeszcze bardziej się powiększył jak tata wczoraj zaczął gadać o tym jakby to było gdybym zaszła teraz w ciąże i w ogóle.. Szkoda, że już w niej jestem. Nie wyobrażam sobie jego reakcji, to będzie.. nie wiem. Po prostu nie wiem czego mam się spodziewać. Wyszłam z łazienki poszukując Harry'ego, który jeszcze niedawno tutaj był. Chciałam, by zapiął mi sukienkę.
- Harry! - zawołałam, a on pojawił się po kilku sekundach, wbiegając po schodach co oznaczało, że był na dolnej części mojego pokoju. Paradował w samych gaciach. - Czy mógłbyś zapiąć mi sukienkę? Proszę?
- Oczywiście, słoneczko. - podszedł do mnie rozpromieniony i przesunął zamek do góry. Następnie objął mnie od tyłu i ucałował moje ucho. - Kocham cię. - cmoknął mój policzek i odsunął się ode mnie.
- Może zacząłbyś się w końcu ubierać, co? - zapięłam pasek wokół sukienki i przejrzałam się w lusterku. Harry nic nie odpowiedział, tylko zgodnie z moim zdaniem, zaczął się ubierać w garnitur. Uprasowałam mu koszulę i myślę, że byliśmy gotowi. Poprawiłam swoje włosy i pomalowałam usta błyszczykiem.
- No to idziemy? - odezwał się Harry, obejmując mnie w tali od tyłu. Złożył namiętny pocałunek na mojej szyi i odwrócił mnie w swoją stronę. Stanęłam na palcach składając kolejne pocałunki na jego niezwykle miękkich ustach. W tamtej chwili nie liczyło się nic innego jak jego usta.
- O matko, co tu się dzieje - usłyszałam głos Josh'a za nami. Oderwałam się od Hazzy i spojrzałam na mojego brata. Stał w progu drzwi z skrzyżowanymi ramionami i dokładnie nas obserwował. Czemu ja nie zamknęłam tych drzwi na klucz?!
- Mama kazała mi przyjść i powiedzieć, żebyście już schodzili na dół. - powiedział i po prostu wyszedł. Podeszłam do lusterka i zaczęłam dokładnie przypatrywać swojemu brzuchowi. Czy już bardzo widać? Miałam cholerną nadzieję, że nie. Najwyżej zasłonię się Harry'm. Nie, to nie możliwe. Przecież będziemy się dzielić opłatkiem, wtedy już kompletnie, bym poległa. Odwróciłam się w stronę Harry'ego, który stał na środku pokoju i tak po prostu mi się przyglądał.
- Jak bardzo już widać? - pokazałam na swój brzuch, a on podszedł i ucałował moje czoło, delikatnie dotykając mojego brzucha.
- Nie tak bardzo, kochanie.
- Co masz na myśli mówiąc "nie tak bardzo"? - zapytałam.
- Nie powinni zauważyć. Szanse są minimalne. Nie martw się. Chodźmy już. - złapał moją rękę i lekko ją ścisnął. 

- Idziemy na śmierć. - szepnęłam, a on się cicho zaśmiał. Zeszliśmy na dół, a tam zobaczyłam już całą moją rodzinę, krzątającą się po całym salonie i kuchni. Stół był już w połowie przygotowany, więc postanowiłam pomóc mojej rodzicielce. Puściłam rękę Harry'ego i ruszyłam w stronę kuchni, w której znajdowała się moja mama. Wspólnie przeniosłyśmy wszystkie dania na stół. Harry zawzięcie rozmawiał z moim ojcem na jakiś temat, do którego chwilę później również dołączył się Josh. Szkoda, że za chwilę będą się kłócić, zamiast spokojnie rozmawiać.

***

No i nastała chwila, w której cała prawda miała wyjść na jaw. Było już po kolacji, jeszcze chwila i wszystko będzie wiadome.

- Napijecie się wina? - ojciec wziął butelkę i już chciał mi nalewać, kiedy stanowczo mu zakazałam.
- Nie, ja nie chcę. - odsunęłam kieliszek na bok, a Harry mocniej ścisnął moją dłoń.
- Dlaczego? Przecież nigdy nie odmawiałaś. No teraz chociaż trochę się nie napijesz? Przecież jest Wigilia..
- Nie mogę.. - wypowiedziałam te słowa, zanim zdążyłam się ugryźć w język. No to super, jeszcze bardziej pogorszyłam sprawę. Spojrzałam na Harry'ego, który w tym samym momencie spojrzał na mnie. Tak, to był czas, wtedy mieliśmy to powiedzieć.
- To znaczy? Jak nie możesz? - ręce niemiłosiernie mi się trzęsły, chociaż tyle, że miałam je pod stołem i nikt tego nie widział. Chyba jedynie mógł czuć Harry, bo trzymałam jego dłoń.
- Chcieliśmy już wam to dawno powiedzieć, a teraz nadarzyła się idealna okazja. Jestem w ciąży i... będziecie dziadkami. - wypowiedziałam te słowa z lekkim trudem, nie było mi łatwo o tym mówić. Mama siedziała cicho, nie chciałam jej wkopać, więc troszeczkę skłamałam. Wiedziałam, że nie chciałaby, żebym powiedziała ojcu, że ona wiedziała wcześniej.
- To jakiś żart?! Żartujecie sobie w tym momencie, prawda?! To takie zabawne żartować sobie z takiej poważnej sprawy?! - zaczął krzyczeć, chyba nadal myślał, że my naprawdę żartujemy. Patrzyliśmy na niego ze śmiertelnie poważnymi spojrzeniami.
- Nie tato, to prawda. Ponad trzeci miesiąc.. - Harry przeniósł nasze złączone dłonie na stół, przez co wzrok całej rodziny padł właśnie na nie, a potem na nas.
- I niby jak wy to sobie wyobrażacie, co? Harry jest sławny, jak wy sobie poradzicie? On wyjeżdża w trasy, które trwają po kilka miesięcy! - wiedziałam, że to powie..

- Trasa to nie jest koniec świata, jeśli będzie taka potrzeba to Katy będzie jeździć w trasę ze mną i chłopakami. - odpowiedział spokojnie Harry.
- A po za tym wy macie niespełna 20 lat! Nie jesteście wystarczająco dorośli, żeby mieć dziecko! 

- Mark! Nie krzycz tak! - wtrąciła się mama. Atmosfera robiła się coraz bardziej napięta.
- Jak mam nie krzyczeć?! No jak mam nie krzyczeć! To jest niedopuszczalne! A co ze ślubem?! No proszę, zaskoczcie mnie! - mój ojciec krzyczał jak jakiś nienormalny, moja mama nawet dała sobie spokój.
- Postanowiliśmy, że ślub weźmiemy dopiero jak dziecko się urodzi. - mój głos był spokojny. Coraz gorzej się czułam..
- Dobrze wiedziałaś Katy, że ja czegoś takiego nie toleruję! Żyjecie nie według wiary! Ja.. nie, ja tego po prostu nie toleruję i nie będę tolerować. Katy mówiłem ci zanim wyjechałaś, żebyś nie wróciła mi tutaj z brzuchem. A tym bardziej nie z kimś kto jest sławny. Tacy ludzie nie zapewnią ci stu procentowej przyszłości. Nie wiadomo też, czy on nie jest z tobą tylko do łóżka! Takim ludziom nie można ufać! - czy ja się przesłyszałam?! Ręka Harry'ego odsunęła się od niej i niespokojnie wystukiwała jakiś nieznany rytm na stole paznokciami. Czekałam, aż wybuchnie. Wiedziałam, że za chwilę to zrobi, zbyt dobrze go znałam. Czułam się cholernie źle z tym wszystkim.
Wcale się nie pomyliłam.. Harry uderzył ręką w stół i podniósł się z krzesła, patrząc groźnie na mojego ojca.
- Wypraszam to sobie! Te słowa, które pan w tym momencie wypowiedział, są kompletnym kłamstwem i powinienem czuć się urażony. Ale tego nie robię, bo próbuję być wyrozumiały i zrozumieć pańskie zachowanie. Skąd pan może wiedzieć, co ja czuję? Nie zna mnie pan i raczej już nie pozna! A teraz.. przepraszam, po prostu ja nie mam siły dalej tutaj być i rozmawiać. - po tych słowach po prostu wyszedł, najpierw patrząc na mnie. Mój ojciec przegiął. Ostro przegiął. Nie wyobrażam sobie, co Harry teraz musi czuć. Podniosłam się i bez słowa pobiegłam na górę. Nie miałam ochoty na niego w ogóle patrzeć. Trochę szkoda, że ten wieczór musiał się tak skończyć, ale cóż.. musieliśmy o tym powiedzieć, nikt nie wiedział, że mój "kochany" tatuś tak się zachowa. Tego się nie spodziewałam. Weszłam do pokoju, zobaczyłam Harry'ego siedzącego na łóżku, z twarzą schowaną w dłoniach. Było mi wstyd, cholernie wstyd. Jego marynarka leżała na komodzie, a on sam siedział w do połowy rozpiętej koszuli. Usiadłam zaraz za nim zaczynając masaż jego pleców, by choć trochę poczuł się lepiej.
Rozpięłam mu koszulę do końca i zrzuciłam ją gdzieś na bok. Delikatnie masowałam jego barki.
- Przepraszam.. - szepnęłam mu do ucha, składając na nim pocałunek. Czułam się.. nie potrafię tego nazwać. Po prostu bardzo źle i nie da się tego określić słowami.
- Nie masz za co przepraszać, kochanie. - odwrócił się do mnie i przeniósł mnie na swoje kolana, mocno przytulając.



----------------------------------------------------------------------------------
Witam!
Mam nadzieję, że rozdział Wam się spodobał!
Cóż.. wyszło jak wyszło haha :) 
Dziękuję za 11 komentarzy pod ostatnim rozdziałem! <3
Jesteście kochani :)
Pod ostatnim rozdziałem wprowadziłam zasadę -
10 komentarzy = nowy rozdział i właśnie dalej ona obowiązuje :)
Jeśli są jakieś błędy, z góry przepraszam :)
No to chyba tyle..
Czekam na Wasze komentarze :)
Pozdrawiam ♥

13 komentarzy:

  1. ej Madzia co jest :c
    króciutki jakiś
    albo przynajmniej mi sie tak szybko czytalo ;-;
    jestem taka mądra prawda
    od razu wiedziałam, że tak będzie:)
    no cóż
    co oni mogą poradzić na to, że hazz był zbyt napalony
    nic:)))))))))))
    kocham cię
    <3<3<3<3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  2. genialny jak zawsze czekam na nexta !

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale fajny!!
    I Katy ma racje , jej tata przesadza!!
    hehehehe
    No coż w końcu to Hazze rozumię .
    Czekam na next <3
    Pa XD
    Paulina XD
    Kocham Cię .<3<3

    OdpowiedzUsuń
  4. Super <3
    Wiedziałam, że ojciec Katy tak zareaguje -,-
    O matkoooo, ale przynajmniej z mamą nie było tak źle ;p
    Nie wyobrażam sobie, co Harry musiał czuć :(
    Czekam na kolejny rozdział :>
    Buziaczki i pozdrawiam ;*
    @MartynaM1D

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepraszam że , tak długo nie komentowałam
    Rozdział : fajny , wspaniaŁY , króciótki :(
    Czekam na next
    pa
    kc <3
    Milena

    OdpowiedzUsuń
  6. Super ! czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  7. Notka super! Ojciec Katy przesadza...No nic czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana pisz dalej :) <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Niesamowity . Masz talent kochana . :* Mam prośbę . Mogłabyś mi dedykować rozdział 65 ? :) Oh mój Bożż . Uzależniłam się od Cb . Julaa mam na imie <3 Powodzenie gratki . Może mi nie uwierzysz . Ale czytam to aż z Londynu , bo jestem nałogową *czytaczką * opowiadań o Harrym . #Good luckbaby . I'm promis . Powodzenia kochana ~~ Good day my lovely writer of short stories <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Super .. Niesamowicie ... amazing.. niepowtarzalnie.... zajebiście.... kurwaaa <3

    OdpowiedzUsuń
  11. :* <3 . Next please :)

    OdpowiedzUsuń