sobota, 21 września 2013

Rozdział 25. ♥ "Katy mnie kocha! Powiedziała mi to!"

Patrzyłem jak próbuje się podnosić, ale nie za bardzo jej to wychodziło. Zaśmiałem się i wziąłem od niej laptopa. Dziewczyna spojrzała na mnie z podziękowaniem i musnęła mój policzek. Poszliśmy razem na górę, a ja od razu wparowałem do sypialni. Rzuciłem się na łóżko i głęboko wzdychnąłem.
-Przesuń się - powiedziała Katy, położyła się na łóżku i wzięła laptopa na kolana. No okej, może leżałem na całej długości, ale żeby mnie zganiać? Przesunąłem się na bok i położyłem obok Katy. Ona siedziała przy poduszkach z laptopem. Gdy usiadłem obok niej pocałowałem jej ramie.
-Harry, odpowiadam na pytanie - powiedziała.
-Jakie? - spojrzałem na ekran laptopa widniało tam pytanie na asku "Co robi Harry?" - aha.. dasz mi buziaka? Dawno mnie nie całowałaś.. - mruknąłem cicho.
-Nie. Później tak, ale nie teraz.
-Jeej! - ucieszyłem się. Potem odpowiedzieliśmy na parę pytań i odłożyliśmy laptopa. Katy podniosła się i poszła w stronę łazienki. Weszła do niej, a ja dopiero wtedy się podniosłem. Blondynka akurat stała w bieliźnie. Miała wchodzić pod prysznic. Zdążyłem. Objąłem ją w tali od tyłu i wtuliłem swoją głowę w zagłębienie jej szyi. Muskałem ustami jej szyję, a ta cicho pomrukiwała. Jednak odsunęła się ode mnie i odwróciła w moją stronę.
-Kąpiesz się ze mną? - zapytała patrząc w moje oczy.
-Jeśli mogę to tak.. - pocałowałem jej nos, a ona zsunęła ze mnie spodnie, zdjęła koszulkę i rzuciła gdzieś w kąt. Potem również zajęła się bokserkami. Ja natomiast odpiąłem jej stanik, który opadł na kafelki, po czym to samo stało się z majtkami. Przesunąłem nogą na bok nasze rzeczy i tak samo jak Katy wszedłem pod prysznic. Odkręciła kran i od razu po naszych ciałach spłynęła gorąca woda. Zbliżyłem się do mojej dziewczyny i zachłannie wpiłem w jej usta, jakby to był ostatni nasz pocałunek. Po prostu uwielbiałem smak jej ust. Blondynka pogłębiała jeszcze bardziej. Gorąca woda jeszcze bardziej podkręcała temperaturę. Katy oderwała się ode mnie i popatrzyła głęboko w moje oczy.

~Następnego dnia~

~Katy~

Obudziłam się całkowicie wypoczęta. Z tego co wiem, to Harry jeszcze spał. Spojrzałam na telefon, była już dziesiąta. Podniosłam się z łóżka, najpierw całując policzek Harry'ego i wciągnęłam na siebie koszulkę loczka, która leżała na szafce. Muszę tutaj dzisiaj ogarnąć. Straszny syf. Koszulka sięgała mi do połowy ud. Przeszłam do łazienki, umyłam tylko zęby, związałam włosy w pytkę i wyszłam na korytarz. Miałam cholerną ochotę potańczyć. Miałam na sobie tylko krótkie spodenki, których w ogóle nie było widać przez koszulkę Hazzy. Weszłam do sali zaświecając światło. Na szczęście ściany były dźwiękoszczelne, więc problemu nie było, że Harry mógłby się obudzić. Najpierw zatańczyłam trzy razy układ co dzisiaj wieczorem będziemy prezentowały, a potem swój. Ruchy wymyślałam w jednej chwili gdy tańczyłam. Wyglądało to TAK (ta w tych krótkich spodenkach xD). Kochałam to robić. Taniec to coś najpiękniejszego na świecie. Kiedy piosenka się skończyła odwróciłam się by iść po coś na dół do picia, ale przeżyłam szok. Harry stał z telefonem w ręce i mnie nagrywał! Zmarszczyłam brwi.
-Długo tutaj stoisz?
-Noo, odkąd zaczęłaś tańczyć ten układ. - szeroko się uśmiechał.
-Ughhh głupek - powiedziałam, wyminęłam go i dostałam się na korytarz.
-Ja ciebie też kocham! - usłyszałam i po chwili czułam jak Harold idzie za mną. Zbiegłam na dół i weszłam do kuchni. Lokers usiadł na blacie i wyciągnął w moją stronę ręce bym go przytuliła. Niedoczekanie. Ale gdy przechodziłam obok on, przyciągnął mnie do siebie za pomocą nóg. Byłam uwięziona. Teraz stałam między jego nogami i patrzyłam w jego roześmiane oczy.
-No i co się tak patrzysz? Hmm? - odezwałam się i położyłam ręce na jego udach. W odpowiedzi pocałował mój nos. Zeskoczył z blatu i stanął zaraz przede mną. Zamknął mnie w swoich ramionach, a ja napawałam się jego zapachem. Odsunęłam się delikatnie i przypatrzyłam się dokładnie tatuażom Harry'ego, które miał na torsie.
-Nie za dużo ci tych tatuaży? - zapytałam go i spojrzałam na jego twarz.
-Może i jest ich bardzo dużo, ale jak się wciągniesz to nie potrafisz przestać.
-A zobaczysz, że ja też kiedyś będę mieć tatuaż.
-Co? Nie! Nie chcę byś tak samo jak ja wciągnęła się w ten nałóg!
-Harry.. jeden tatuaż nie zaszkodzi.. albo dwa.. trzy. ale na pewno nie będę miała ponad czterdziestu jak ty!
-Na jeden może ci pozwolę, ale nie na więcej.
-Ty tutaj nie masz nic do gadania, wiesz? Pójdę do salonu tatuażu, zrobię sobie tatuaż, a ty nawet o tym nie będziesz wiedział. - Harry chodził po całej kuchni, bo robił sobie herbatę. Jak nie przy lodówce to znowu przy blacie.. Gdy wypowiedziałam te słowa spojrzał na mnie.
-Nie i koniec kropka - powiedział ostro.
-Ta. I tak sobie zrobię bez twojej wiedzy. Dowiesz się po fakcie.
-Sugerujesz coś? - patrzył na mnie z łyżeczką w ręce.
-Nie - powiedziałam i poszłam na górę. Weszłam do sypialni i od razu do garderoby. Musiałam się ubrać. Na dzisiaj miałam takie plany : cały dzień leniuchować, oglądać jakieś filmy, czytać książki, a potem szykować się na galę. Przebrałam się w TO (bez butów i reszty dodatków) i wyszłam z garderoby. Włożyłam swoje okulary, bo niestety cierpiałam na to, że miałam wadę wzroku i poszłam do miejsca z książkami, czyli biblioteki. Wzięłam jakąś książkę, najpierw sprawdzając króciutki opis na końcu i ułożyłam się wygodnie na sofie. Zagłębiłam się w książce. Po jakimś czasie leżałam do góry nogami. Nogi miałam na oparciu, a głową zwisałam z siedzenia. Wygodnie mi tak było no to czemu nie? Przeczytałam chyba już połowę książki. Usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi, a po chyba pół minucie, osobnik usiadł koło mnie.
-Wygodnie ci tak? - zapytał rozbawionym głosem.
-No jakby mi nie było wygodnie to raczej, że bym tak nie leżała nie? - odpowiedziałam nawet na niego nie patrząc.
-Od kiedy ty nosisz okulary? - powiedział zdejmując je ze mnie i włożył sobie. Czarne kujonki jakby coś.
-Do twarzy ci w nich. - stwierdziłam i usiadłam normalnie.
-Serio? - zaczął robić jakieś miny, a ja po prostu się śmiałam. Brzuch mnie już bolał.. Jeszcze na dodatek zaczął mnie łaskotać! Co za głupek!
-Puszczaj głupku! - krzyczałam śmiejąc się i rzucając na wszystkie strony.
-Daj buziaka to wtedy może cię puszczę! - krzyknął, a ja musnęłam jego usta. - no i to rozumiem! - odsunął się ode mnie i położył rękę na moim udzie.
-Która godzina? -zapytałam
-Szesnasta trzydzieści.
-Matko już.. co ty robiłeś przez ten czas?
-Przychodziłem do ciebie co jakieś trzydzieści minut, ale ty w ogóle nie reagowałaś.. a tak to, to siedziałem przed laptopem. Odpowiadałem sobie na twoje pytania na asku.
-Co? Skąd znałeś hasło?
-Hahah, ma się swoje sposoby. A tak serio to Patrick mi podał.
-Za dużo osób, zna moje hasło na aska.. Cara, Patrick, Ty, Niall, Josh.. - zaczęłam wyliczać.
-Niall? Skąd on?
-Kiedyś mu podawałam, bo chciał sobie na niektóre odpowiedzieć. Dziecko - zaśmiałam się.
-Jestem zazdrosny, bo cały czas mi się wydaje, że on mi cię zabierze.. - powiedział smutny. Przyciągnęłam go do siebie i przytuliłam.
-Kotku - odsunęłam się lekko by popatrzeć w jego oczy - nikt mi cię nie zabierze. Zrozum, kocham tylko i wyłącznie ciebie. Nikogo innego tak bardzo nigdy nie pokochałam, wiesz? Niall'a również kocham, ale jest bardziej jak brat.. nie rozumiem dlaczego tak mówisz - powiedziałam cały czas patrząc w jego oczy.
-Ciebie każdy chce mieć, a ja jestem cholernym szczęściarzem, że to właśnie mnie pokochałaś, wiesz? Ja na ciebie nie zasługuję.. Niall, Patrick.. naprawdę nie chcę wiedzieć, jak oni muszą się czuć, gdy widzą jak się np. przytulamy, całujemy..
-Błąd. To ja na ciebie nie zasługuję. Miliony dziewczyn chciałoby z tobą być, wiedzieć jaki jesteś naprawdę, a ty wybrałeś akurat mnie. Taką pokrakę. Kocham cię - powiedziałam i musnęłam jego usta swoimi. Cały czas głęboko patrzyliśmy sobie w oczy.
-Ja ciebie też kocham - przytulił mnie do siebie.
-Ja idę się przebrać.. muszę się rozluźnić - powiedziałam, wzięłam książkę ze sobą i ruszyłam w stronę drzwi.
-Co masz na myśli?
-Idę wygrzewać się w jacuzzi. Idziesz ze mną? - zapytałam i otworzyłam drzwi.
-Takiej okazji nigdy bym nie przepuścił - puścił mi oczko i poszedł ze mną. W garderobie przebrałam się w strój kąpielowy i owinięta w ręcznik zeszłam na dół. Harry jeszcze się przebierał. Weszłam do gorącego jacuzzi najpierw odkładając ręcznik na bok i ułożyłam się w ciepłej wodzie. Wzięłam książkę do ręki, najpierw wkładając okulary na nos i kontynuowałam swoje czytanie. Wzdrygnęłam się jak poczułam rękę na swoim brzuchu.
-Ej no - powiedział Harry i usiadł obok mnie - cały czas czytasz tą głupią książkę. Nie masz dla mnie czasu..
-Harry. Musisz się ode mnie odzwyczaić. Za parę dni wyjedziesz na dwa tygodnie.. nie będziemy się w ogóle widzieć. A ty mi tu teraz gadasz, że nie spędzamy razem czasu. Cały czas obok siebie jesteśmy..
-Wiem, ale właśnie teraz chcę spędzać z tobą najwięcej czasu, bo potem już tak nie będzie. Chcę się tobą nacieszyć.. - powiedział i nosem przejechał po moim policzku.
-Przecież jestem obok ciebie. O co chodzi? Hmm?
-Dawno mnie nie całowałaś.. tak wiesz. Tak porządnie. - uśmiechnął się słodko.
-Głupek. I cię nie pocałuję. - wystawiłam język w jego stronę. - po co przyniosłeś laptopa?
-Bo chcę sobie poodpowiadać za ciebie na asku.
-No i co w związku z tym?
-No i w związku z tym to się właśnie nagrało. - pocałował mój policzek i kliknął coś na laptopie.
-Harry, proszę nie kameruj tego.. Chcę w spokoju poczytać trochę książki i poprzytulać się do ciebie..
-Ooo, słodko - powiedział i przysunął się do mnie. Wtulił się w moje ciało i położył głowę na moich piersiach.
-Skarbie..
-Hmm?
-Leżysz na mnie.. lekki to ty nie jesteś - powiedziałam, a on delikatnie się odsunął. Pisał coś na klawiaturze laptopa. Przysunęłam się i zobaczyłam co pisał 

Pytanie:
"Katy mnie kocha! Powiedziała mi to!" 
Odpowiedź:
"Katy kocha tylko mnie, ha"

Gdy to zobaczyłam, zaczęłam się śmiać. Spojrzał na mnie zdezorientowany.
-Co się tak śmiejesz, hmm?
-Nie kocham tylko ciebie - powiedziałam niby poważnie i odsunęłam go od urządzenia. Sama przed nim usiadłam i sprawdziłam odpowiedzi Harry'ego. Idiota.
-Jak to?
-Kocham swoją rodzinę, Carę, Patricka, chłopaków, i wszystkie Directionerki.
-Ale tak na poważnie. Cara chyba raczej nie jest tą na poważnie. Przecież się z nią nie całujesz.
-Naprawdę? Byłeś świadkiem. Ale nie jestem lesbijką. Okej, tak naprawdę kocham tylko i wyłącznie ciebie.
-No niby tak.. - powiedział a ja dalej czytałam jego odpowiedzi.
-Chyba muszę zmienić hasło.
-Czemu? - usiadł zaraz za mną. Znajdowałam się po środku jego nóg, bo akurat okręcił je wokół całej mnie. Ręce zawiązał wokół mojej tali i lekko przysunął się do mnie.
-Bo odpowiadasz w jakiś zjebany sposób - odpowiedziałam trochę rozzłoszczona.
-Podaj mi przykład.
-"Czy Katy jest dobra w łóżku?" "Tak". Czy twoim zdaniem jest to normalne?
-Odpowiadam szczerze - zamruczał mi do ucha.
-Ale akurat nie musiałeś odpowiadać na to pytanie!
-Też cię bardzo kocham. O! Odpowiedz na to pytanie - wskazał mi na jedno pytanie.
Pytanie:
"Katy, jak reagujesz, gdy Harry jest w stosunku do ciebie zboczony? Poproszę video :)"
-Powiem ci, że dobre pytanie. Jeszcze takiego nie było. Harry jest idiotą, głupkiem, debilem i cholernym zboczuchem. Nienawidzę tego, bo wtedy zachowuje się jak jakieś niewyżyte dziecko. Boże, co ja gadam. On jest niewyżytym dzieckiem! Często maca moje piersi, gapi się na mój tyłek! To jest tak wkurwiające, że nawet sobie nie wyobrażacie! - loczek przeniósł swoje ręce na moje piersi, i lekko ścisnął.
-Spierdalaj! Przerywasz mi jak mówię! - powiedziałam i popchnęłam go mocno do wody. Wpadł natychmiastowo, a ja kontynuowałam swoją wypowiedź, jednak zaczęłam się śmiać.
-Ooo, tak to się bawić nie będziemy! - powiedział i złapał mnie w tali po czym ja od razu wpadłam pod wodę. Nawet nie zdążyłam wziąć powietrza. Szybko się wynurzyłam. Przejechałam ręką pod okiem. Super, makijaż mi się rozmazał po całej twarzy.
-Debil - powiedziałam, podniosłam się i sprawdziłam ile się nagrywało. Dopiero minutę.
-No chodź tu do mnie skarbie.. - Harry stanął zaraz za mną i wymruczał mi do ucha. Chwilę potem chlapałam się z nim gorącą wodą.
-Koniec! Bo mi ochlapiesz laptopa! - krzyknęłam i zaczęłam machać rękami, a Harold przekrzywił głowę i zaczął się śmiać.
Stanęłam przed laptopem i zaczęłam swoją przemowę.
-Ymm. To chyba ostatnia odpowiedź w dniu dzisiejszym, bo Harry składa mi tutaj jakieś propozycje i.. wieczorem jest gala, trzeba się przygotować.. to żegnajcie.. do zobaczenia kiedyś tam. Kochamy was - powiedziałam i pomachałam do ekranu.
-Papa - loczek również pomachał i ja jednym kliknięciem zakończyłam nagrywanie. Dodałam odpowiedź i wylogowałam się.
-Teraz cisza i spokój - powiedziałam po czym umiejscowiłam się na loczku i wtuliłam w niego.
-A mogłem wcześniej zakończyć to odpowiadanie dla takiej nagrody - powiedział i pocałował moje czoło.
-No mogłeś, ale tego nie zrobiłeś - spojrzałam na jego twarz, lecz po chwili opuściłam z powrotem swoją głowę i ucałowałam jego tors.
-A teraz zamiana - powiedział i przekręcił się tak, że on był na górze a ja na dole. Woda przykrywała całe moje ciało. W sumie to Harry mnie trzymał, bo jakby tak nie było, już dawno leżałabym pod wodą - jesteś taka piękna.. - szepnął i pocałował mój dekolt.
-Nie jestem piękna. - musnęłam jego usta, a on puścił mnie, tak że od razu wpadłam pod wodę. Podniosłam się na rękach, a Harry zaczął się śmiać.
-Byłaś, jesteś i będziesz zawsze piękna niezależnie od chwili i momentu - podniósł mnie na swoje kolana. Wtuliłam się w jego ciało, a on w moje.
-Wychodzimy? Muszę posprzątać w domu i przyszykować sobie rzeczy. Ty też - powiedziałam lekko odsuwając się od niego.
-Jeśli chcesz to tak - podniósł się i wyszedł z gorącej wody. Przypominam, że byłam w jego objęciach.
-Jak zimnoo - jęknęłam i bardziej wtuliłam się w ciało loczka.
-Już, poczekaj chwilkę - schylił się i okręcił mnie ręcznikiem.
-Dziękuję - powiedziałam z uśmiechem i zeszłam z rąk Harry'ego. On wytarł się z wody i poszliśmy na górę. Cała trzęsłam się z zimna. Szybko wskoczyłam do garderoby i wzięłam TO. Musiałam posprzątać w domu. Wytarłam się do końca i przebrałam w ubrania. Włożyłam jeszcze białe stopki i uczesałam swoje włosy. Wyschły już. Wyszłam z garderoby i zobaczyłam Harry'ego w samych spodniach dresowych. Uśmiechnął się szeroko do mnie i gdy chciałam przejść obok niego, przyciągnął mnie do siebie.
-Przytulisz mnie? - zapytał słodkim głosikiem. Uśmiechnęłam się miło.
-Oczywiście - powiedziałam, a on pierwszy wyprzedził moje poczynania i wtulił w moje ciało. Pogłaskałam jego plecy, a on jeszcze bardziej mnie przytulił. Co mu się stało?
-Stało się coś, że mnie tak przytulasz? - zapytałam i się od niego odsunęłam.
-Nie.. po prostu uwielbiam cię przytulać - powiedział patrząc w moje oczy. Nie kłamał.
-Okej, to ja się zabieram za sprzątanie.. a ty co będziesz robił? - powiedziałam i przeszłam do sypialni.
-A ja.. nie wiem. Będę sobie leżał i odpoczywał - powiedział i poszedł za mną.
-O nie. Nie, nie, nie, nie. Ty będziesz sprzątał ze mną. Sam nabrudziłeś, sam posprzątasz. Kto ostatnio jadł chipsy w salonie? Ty. Okruchy jakieś są na dywanie. Sio na dół i sprzątać - powiedziałam patrząc w jego oczy.
-Katy.. proszę oszczędź mi... - powiedział niby błagalnie, a tak serio to zbijał się ze mnie.
-Nie. Idziesz się przebrać i za 5 minut widzę cię na dole - uśmiechnęłam się pocieszająco i już chciałam wychodzić z sypialni, gdy Harry mnie zawołał.
-Ale potem chcę nagrodę - powiedział i poruszył zabawnie brwiami.
-Okej, wybór zostawiam tobie.
-Mogę ci powiedzieć nawet teraz. Zatańczysz dla mnie, tak jak rano - powiedział z zadziornym uśmieszkiem.
-Gorszego nie mogłeś wymyślić?
-Mogłem - odpowiedział, a ja otworzyłam drzwi i wyszłam na korytarz. Zeszłam na dół i włączyłam telewizor na programie muzycznym. Leciała fajna muzyka. Boże, jaki tu syf - pomyślałam i od razu wzięłam się do pracy. Zaczęłam od umycia szklanego stolika. Potem ścieranie kurzy, w tym pomógł mi Harry, bo on większość pościerał. Odkurzyłam dywan, zamiotłam niepotrzebne rzeczy i salon był gotowy. Jeszcze podlałam kwiatki. Następnie kuchnia. Tam dużo nie było. Zamiotłam podłogę, ogarnęłam blat, podlałam kwiatki na parapecie. Trzeba umyć okna. Są strasznie brudne. Dzisiaj deszcz nie padał, więc bez przeszkód mogłam to wykonać. Przygotowałam odpowiednie rzeczy takie jak ręcznik papierowy i płyn do mycia okien. Zdjęłam firanki z okna i po krześle stanęłam na parapecie. Sprawnymi ruchami myłam szybę. Gdy zakończyłam, zamknęłam okno i poprawiłam jeszcze jedną rzecz.
-Widoki to miałem boskie - usłyszałam głos Harry'ego. Spojrzałam na niego, stał oparty o blat kuchenny ze skrzyżowanymi rękami i zadziornym uśmieszkiem.
-Spadaj - odpowiedziałam i przesunęłam krzesło na wcześniejsze miejsce, czyli przy stole.
-Naprawdę chce ci się myć te wszystkie okna?
-Oszalałeś? Wszystkich dzisiaj na pewno bym nie umyła, ale przynajmniej część.
Mogłam śmiało powiedzieć, że uwielbiałam porządek. Nienawidziłam brudu.
-Mhm. Mam ci w czymś jeszcze pomóc?
-Jeśli chcesz to możesz. Muszę jeszcze uprać firanki i potem znów je zawiesić. Ty raczej firankami nie będziesz się zajmował.
-No nie, to ja na razie będę w sypialni.
-Po co?
-Muszę się położyć.. zmęczyłem się tym sprzątaniem..
-Ty się zmęczyłeś? Ścierałeś kurze! Ja tutaj biegam po całym domu. Ale okej, idź. Sama sobie poradzę - powiedziałam, a on pocałował mój policzek i poszedł na górę. Leń. No nic, zostało mi tylko dalsze sprzątanie. W salonie również zdjęłam firankę, przygotowałam rzeczy i umyłam okna. Tak samo było z resztą domu. Dowiedziałam się jeszcze, że za schodami jest przejście do pokoju gościnnego.. naprawdę wcześniej nie wiedziałam. Potem góra. Harry leżał z laptopem na łóżku.
-Może byś chociaż tutaj posprzątał? - powiedziałam do niego.
-Muszę? - jęknął
-Musisz - uśmiechnęłam się do niego miło, a on zamknął laptopa i leniwie podniósł się z łóżka.
-Ale co ja mam tutaj sprzątać? - zapytał
-No jak to co? Twoje spodnie leżą w kącie, jakieś inne ubrania. Sprzątać jest co. - powiedziałam i zdjęłam firankę. Zaczęłam myć okno od wewnętrznej strony. Potem wyszłam na balkon i po stołku wgramoliłam się na parapet.
-Tylko mi tam nie spadnij! - krzyknął Harry, a ja się cicho zaśmiałam.

-Nie bój się. Nie spadnę, przynajmniej postaram się nie spaść! - odkrzyknęłam.
Na dworze było chłodno, szybko myłam to okno, bo serio zrobiło mi się zimno.
-Katy! - usłyszałam dziewczęcy głos. Odwróciłam się i zobaczyłam przed ogrodzeniem, grupkę dziewczyn. Krzyczały do mnie bym zeszła na dół. Uśmiechnęłam się szeroko i pokazałam gestem, żeby poczekały pięć minut. Dokończyłam tylko mycie okien z zewnątrz, wzięłam wszystkie rzeczy i zamknęłam balkon. Zostawiłam wszystko w sypialni i zeszłam na dół. Harry odkurzał akurat. Zbiegłam na dół, włożyłam trampki i kurtkę, po czym wyszłam przed dom. Dziewczyny, gdy usłyszały że zamknęłam drzwi, zaczęły cicho piszczeć, ale ja i tak to słyszałam. Otworzyłam kluczykiem furtkę, a dziewczyny stojące po za nią zaczęły cicho krzyczeć. Zaśmiałam się i wpuściłam je wszystkie wewnątrz posiadłości.
-Okej, wy mnie znacie, ja was nie, przedstawcie mi się wszystkie - powiedziałam, a one po kolei zaczęły się przedstawiać.
-Jest Harry? - zapytała jedna.
-Harry w tym momencie sprząta w sypialni. Zmusiłam go do tego, bo tak to nadal by leżał na łóżku z laptopem. Ogólnie przepraszam was, że tak stoimy na dworze, ale w domu na środku stoi odkurzacz, gdzieś tam jeszcze mop. Dzisiaj jest dzień w którym wspólnie z Harry'm sprzątamy w całym domu i wszystko jest porozwalane. Naprawdę chętnie zaprosiłabym was do środka, ale niestety nie mogę. Powiedzcie mi coś o sobie, chciałabym poznać fanki chłopców. - uśmiechnęłam się miło.
-Ja jestem Katynators, więc także twoją! - krzyknęła jedna dziewczyna, a ja zrobiłam minę typu "WTF?"
-Katy co? - powiedziałam nadal zdziwiona
-Katynators. Masz swoje fanki, czyli nas. I większość Directionerek - na te słowa szeroko się uśmiechnęłam.
-To bardzo miłe - powiedziałam słodkim głosem - ale naprawdę dziękuję. Wspieracie mnie..
-To my tobie dziękujemy, że jesteś! - krzyknęła i mnie przytuliła. To naprawdę bardzo miłe. Kiwnęłam na znak, by wszystkie podeszły i się przytuliły. To było słodkie. Po chwili odsunęłyśmy się wszystkie od siebie, a jedna spojrzała na drugą ze znakiem "już?".
-Ymm. Katy, chciałyśmy wszystkie tutaj ciebie zapytać, czy mogłabyś zrobić coś takiego jak.. na Youtubie, gdy wstawiasz swoje filmiki, gdy śpiewasz, wylosować parę osób, z którymi zaśpiewałabyś wybraną piosenkę u siebie w domu? W tym samym studiu co zawsze? Tą samą kamerą? Wszystko to samo, tylko z tymi osobami jak my cię uwielbiają? Rozmawiałyśmy osobiście z wieloma innymi osobami i poparły ten pomysł.. tylko problem był w tym jak do ciebie dostarczyć tą wiadomość.. to jak, przemyślisz?
-W sumie to.. dobry pomysł! Miałabym kontakt z wami.. zobaczy się. Naprawdę to dobry pomysł. Pierwsze będziecie wy, więc idę po kartkę i podacie mi swoje numery telefonów. Okej? Zadzwonię do was! - zaśmiałam się. Dziewczyny zapiszczały, a ja ponownie się zaśmiałam - to poczekajcie chwilkę, ja skoczę po kartkę i długopis - powiedziałam, po czym pobiegłam w stronę wejścia do domu. Szybko wbiegłam nawet nie zdejmując butów. Od razu wpadłam w ramiona Hazzy. Ten szeroko się uśmiechnął i wziął mnie na ręce. Okręciłam go swoimi nogami, a on zakręcił się.
-Gdzie byłaś?
-Włóż koszulkę, bo odwiedzili nas fani. Wyjdziesz też. Ja przyszłam tylko po kartkę i długopis. Dowiesz się później o co chodzi. Szybko - powiedziałam, zeskoczyłam z jego rąk i chwyciłam szybko jakąś kartkę i długopis. Harry włożył sobie koszulkę, bo chodził w samych spodniach dresowych. Wyszłam już na zewnątrz, a loczek zaraz za mną.
-A buty? - zapytałam go, widząc jak wychodzi z domu w samych skarpetkach.
-Ups - powiedział po czym zaczął się śmiać. Jednak nie wrócił się. Szedł dalej w moją stronę, gdzie stałam z dziewczynami. Zakrywały sobie dłońmi twarze, by nie zacząć głośno piszczeć.
-O Matko... to ty! - krzyknęła jedna. Zaczęłam się śmiać, a Harry normalnie podszedł objął mnie w tali i przywitał się z dziewczynami. Super, wyszedł w białych skarpetkach. Gratuluję pomysłowości, Haroldzie.
Zaczęliśmy wszyscy normalnie rozmawiać.
-To podajcie mi wasze numery, ja sobie je zapiszę - powiedziałam i zaczęłam zapisywać po kolei każde cyferki, które mi podawały, podpisując imionami.
-Wytłumaczy mi ktoś po co te numery? - zapytał Harry z lekka zdezorientowany. Dziewczyny zaczęły mu tłumaczyć o co chodzi. Zrozumiał po krótkim zastanowieniu.
-Jeszcze nawet wtedy miałby okazję poznać osobiście nas, nasz dom, pogadać.. dobry pomysł - dodał.
-Okej, zapisałam wszystkie, wydaje mi się, że można takie coś robić.. nawet fajne by było. Skontaktuję się z wami w najbliższym czasie... myślę, że nawet już tak w piątek, było można coś takiego zrobić.. potem Harry'ego nie będzie.. ale jak Harry'ego nie będzie, to będę losowała samych chłopaków! - powiedziałam śmiejąc się co zrobiły także dziewczyny, a Harry udawał obrażonego.
-Nie żartuj sobie ze mnie - wymamrotał przez zęby, a my ponownie się zaśmiałyśmy. Wspięłam się na palce i pocałowałam delikatnie jego nos.


----------------------------------------------------------------------------------------------
Witajcie kochane :3. Jakby coś to to przywitanie, zostanie chyba już do końca, dopóki nie wpadnie mi do głowy jakieś nowe :p.
Jest strasznie późno, postanowiłam skończyć rozdział w tym momencie, bo koniecznie chciałam go dodać, a jestem tak śpiąca i zmęczona.. :(
Przez cały tydzień byłam chora, siedziałam w domu i zamulałam. Nie wyrabiam się ostatnio z rozdziałami i jest mi strasznie głupio, że musicie tyle na nie czekać :(
Wybaczycie? Dziękuję, za wasze komentarze i uprzedzam już bo wy zboczuchy pewnie od razu pomyślałyście, między Katy, a Harry'm, w tym rozdziale do niczego NIE DOSZŁO. Nic. Jak czytałam te wasze komentarze.. od razu jakieś podejrzenia, że ciąża. Hahah :p Ale przecież macie prawo do przemyśleń, więc myślcie, myślcie. Nie powiem wam nic! Ha! W tym rozdziale, również jest strasznie nudno.. wyszedł taki dziwnie długi, a nic się dzieje. Yhh. W następnym będzie już gala.. opiszę ją. Będą niespodzianki, płacze i wgl. XD Dziękuję, że jesteście, wchodzicie na tego bloga.. kocham was <3
Przypominam! Jestem na asku, pytajcie, piszcie!
http://ask.fm/MagdaStyless
Ostatnio miałam takiego przezabawnego hejta, że tak się uśmiałam..
Jak chcecie to sobie poszukajcie, a jak nie chce wam się to nie XD nie będę go tutaj wklejać, bo zawiera on parę przekleństw. ;p
Jest tutaj jakaś osoba, która tak samo jak ja jara się teledyskiem do Lolly? <3
I również zapraszam was na nowego bloga, którego założyłam!
http://thats-about-it-i-decide.blogspot.com/
Do następnego, komentujcie, papa <33 

środa, 11 września 2013

Rozdział 24. ♥ "Wolisz jego ode mnie?"

Harry wjechał na parking i zaparkował na wolnym miejscu.
-Idziesz ze mną? - zapytałam go zdziwiona.
-No, na chwilę wejdę. Dzisiaj też tak późno kończysz? Bo ja wracam o siedemnastej.. Potem będę musiał siedzieć sam..
-Niestety wracam późno.. Co ja ci na to poradzę? Jutro obydwoje mamy wolne, więc dzień spędzimy razem... A i tak jest już późno. Jedź do studia. Zobaczymy się wieczorem - pocałowałam jego policzek.
-Jak ja mam bez ciebie wytrzymać? - przybliżył się do mnie i pogłaskał mój policzek.
-Będziesz musiał. - pocałowałam jego usta bardzo mocno i wysiadłam - pa - posłałam mu buziaka w powietrzu.
-Pa - "odebrał" buziaka i przyłożył sobie do ust. Zaśmiałam się i zamknęłam drzwi.
Poszłam w stronę drzwi, już miałam je otwierać gdy usłyszałam głos Harry'ego.
-Katy!
-Hmm? - odwróciłam się.
-Kocham cię - uśmiechnął się słodko. Stał oparty o samochód, widziałam doskonale mimikę jego twarzy.
-Ja ciebie też kocham - uśmiechnęłam się. Pomachał do mnie co odwzajemniłam i weszłam do budynku.
Widziałam jak Harry odjeżdża, po czym poszłam w stronę szatni. Tam zastałam dziewczyny, które o czymś gadały.
-Hej - przywitałam się. Wszystkie spojrzały na mnie i się uśmiechnęły.
-Hej - powiedziała pierwsza Martina. - jakoś nadal nie mogę w to uwierzyć, że pracuję z gwiazdą..
-Mogę wiedzieć jaką gwiazdą?
-No z tobą.
-Ale ja nie jestem gwiazdą! Błagam was, przestańcie. Jestem taka sama jak wy. Normalny człowiek - przebrałam się w swój strój.
-Echh. Jesteś, ale nie ważne. Dzisiaj mamy dużo pracy. Jutro zobaczymy się dopiero wieczorem tutaj. Nie możemy ćwiczyć po południu, bo wieczorem będziemy zmęczone. To zaczynamy? - powiedziała Elena.
-Jasne - poprawiłam włosy i zaczęłyśmy rozgrzewkę.

~Harry~

Już po raz chyba setny uderzałem mocno w worek treningowy zawieszony na suficie. Było już po 17.. Matko, przed osiemnastą muszę być po Katy... Poszedłem do szatni, przebrałem się w normalne ciuchy, wziąłem swoje rzeczy, oddałem kluczyk do szafki w rejestracji i wyszedłem. Wsiadłem do samochodu i szybko odjechałem. Po paru minutach byłem w domu. Wszedłem szybko do środka, najpierw otworzyłem oczywiście, rzuciłem torbę przy schodach i pobiegłem do góry. Wziąłem jakieś rzeczy z garderoby i poszedłem do łazienki. Wziąłem szybki prysznic, po perfumowałem się i wyszedłem. Moje włosy były jeszcze trochę mokre, ale wyschną. Wziąłem potrzebne rzeczy, takie jak portfel, telefon i dokumenty. Zbiegłem na dół, pogasiłem wszystkie światła i wyszedłem. Zamknąłem wszystko co trzeba było i pojechałem w stronę studia Katy. Gdy wjeżdżałem na parking, widziałem jak Katy akurat wychodziła z budynku. Rozmawiała i śmiała się razem z dziewczynami. Za nimi wyszedł Mike. Zgasiłem samochód i czekałem na dalszy rozwój akcji. Ten koleś ewidentnie patrzył się na jej tyłek. Ooo, zdenerwowałem się. Jeszcze na dodatek posłał jej ten swój słodki uśmieszek. Myślałem, że za chwilę eksploduję. Zdenerwowany wysiadłem z samochodu i szybkim krokiem poszedłem w ich stronę. Katy mnie zauważyła i szeroko się uśmiechnęła.
-Hej Harry - przywitały się dziewczyny.
-Cześć - odpowiedziałem niby miłym głosem i stanąłem obok mojej dziewczyny. Kat dała mi buziaka w policzek, a ja przyciągnąłem ją do siebie. Katy jest tylko i wyłącznie moja. Przywitałem się również z Mikiem, nie chciałem robić scen przed wszystkimi, ale kiedyś na pewno wygarnę mu wszystko co o nim myślę. Miałem taką ochotę mu przywalić, kiedy patrzył w taki sposób na Katy.. gdyby nie moja dziewczyna i reszta ludzi, zapewne by się tak stało. Chwilę rozmawialiśmy wszyscy razem, ale dziewczyny zaczęły się rozchodzić.
-Czekaj, za chwilę przyjdę - powiedziałem do Katy, a ona przytaknęła i poszła w stronę samochodu.
-Emm, Mike, możemy pogadać? - powiedziałem do chłopaka, który stał parę kroków za mną. Moja mina nie była taka jak wcześniej. Byłem zły. Chłopak się chyba mnie wystraszył, sądząc po jego minie. Byłem od niego sporo wyższy.
-Jasne, a o czym chcesz pogadać? - włożyłem ręce do kieszeni i stanąłem przy samym jego ciele.
-Jeśli jeszcze raz zobaczę, że zarywasz do MOJEJ dziewczyny, oberwie ci się bardzo mocno. Masz wielkie szczęście, że w tym momencie jest tam Katy i się na nas patrzy. Gdyby tak nie było, już dawno skopałbym ci dupę. Zrozum, że ona jest ze mną, i jeśli ją w jaki kol wiek sposób dotkniesz, zabije cię. Jestem pewny, że dałbym sobie z tobą radę - powiedziałem niskim, groźnym głosem. Uhuhu, czyżby się wystraszył? Po jego oczach widoczne było, że tak. Uderzyłem go pięścią lekko w ramię i nie czekając na jego odpowiedź, poszedłem w stronę samochodu, gdzie czekała na mnie Katy. Uśmiechnąłem się do niej, co odwzajemniła i otworzyłem samochód. Wsiedliśmy równocześnie i ja przekręciłem kluczyk w stacyjce. Wyjechałem z parkingu i ruszyłem w stronę naszego domu.
-O czym gadałeś z Mikiem? - zapytała mnie. Musiałem skłamać.
-O tym, jak sobie radzisz w studiu. - zabrzmiało to dosyć wiarygodnie chyba, bo dziewczyna mi uwierzyła. Przytaknęła i dalej jechaliśmy w ciszy.

Zaparkowałem samochód na podjeździe i wysiadłem. Katy pisała z kimś esemesy. Ciekawe z kim.. Sprawdzę później. Weszliśmy do domu, zdjęliśmy buty i ja od razu uwaliłem się na kanapie wchodząc na nią przez oparcie.
-Jutro muszę tutaj posprzątać.. - powiedziała Katy i oparła się o ścianę pisząc kolejnego esemesa.
-Z kim piszesz? - zapytałem i włączyłem telewizor.
-Z nikim.
-Tak? To pokaż. - podniosłem się - czemu kłamiesz?
-Skoro ty mnie okłamałeś to ja ciebie też mogę. - powiedziała wzruszając ramionami. Skąd się dowiedziała? - Harry.. błagam cię przestań już taki być. Jesteś strasznie zazdrosny. Powiedziałeś że jeśli mnie dotknie to go zabijesz. To co, nie może mnie przytulić? To się robi uciążliwe..
-To co ja poradzę na to, że tak bardzo cię kocham i nie chcę dzielić się tobą z nikim innym? - podszedłem do niej. Wpatrywałem się jej w oczy, a ona w moje.
-To nie znaczy, że musisz od razu komuś grozić.. - ujęła moją twarz w swoje dłonie.
-Jesteś tylko i wyłącznie moja... - szepnąłem i przytuliłem ją do siebie.
-Może pojedziemy teraz do chłopaków? Potem mi się nie będzie chciało..
-Jeśli chcesz, to jasne. - musnąłem jej usta i podniosłem do góry za pośladki. Ona automatycznie oplotła nogami moją talię.
-No to.. raczej mnie postaw na ziemię, nie?
-Nie.. zaniosę cię do samochodu. Co powiesz na to byśmy, przeszli się na piechotkę? Spacer?
-No w sumie można, ale ja bym musiała cieplej się ubrać.
-No to idziemy na górę i ty się przebierasz w coś ciepłego i idziemy. - wszedłem po schodach i otworzyłem drzwi do sypialni. Ja w między czasie zdjąłem z niej marynarkę i koszulkę.
Postawiłem ją na podłogę, a ta pchnęła mnie na łóżko. Ja z lekka zdezorientowany uniosłem się na łokciach troszkę w górę. Katy usiadła na mnie okrakiem. Rękami masowała mój tors. Wpiła się w moje usta nadal nie przestając. Położyłem swoje ręce na jej pośladkach, a ta jeszcze bardziej pogłębiła. Czy ona chciała, żebym jeszcze bardziej się napalił? To jej się udało. Mógłbym wziąć ją nawet w tej sekundzie. W jednej chwili, nie wiedziałem co się dzieje. Odczepiła się ode mnie i pobiegła do garderoby. Co to miało być? Ooo, mnie się tak nie zostawia. Jeśli zaczynam to muszę dokończyć. Musi wrócić do łóżka. Poszedłem za nią i zobaczyłem jak stała w samej bieliźnie przed półkami. Podszedłem do niej i położyłem ręce na tali.
-Mnie się samego nie zostawia... - szepnąłem do jej ucha, a ona cicho zachichotała.
-Nie mam teraz czasu kotku - pocałowała moją brodę i podeszła jeszcze bliżej. Po chwili jednak wybrała TO. Przynajmniej było ciepłe i miałem pewność że moja kruszynka nie zmarznie. Przebrała się w to i przytuliła do mnie.
-Jakie to cieplutkie - powiedziała - prawie jak ty - zaśmiałem się i pogłaskałem jej włosy.
-Jestem ciepły? To fajnie, będę cię ogrzewać. Jakby coś to pamiętaj, że jestem twoim prywatnym grzejnikiem.
-Okej grzejniku - pocałowała moje usta i wspólnie zeszliśmy na dół. Katy wzięła tylko telefon i wyszliśmy z domu. Pozamykałem wszystko i poszliśmy spacerkiem wtuleni w siebie, w stronę domu chłopaków. Po drodze zaczepiło nas parę fanek i z uśmiechem zrobiłem sobie z nimi zdjęcie i rozdałem autografy. Katy również została o to poproszona, jednak się nie zgodziła. Po dłuższej namowie, mojej i tych dziewczyn uległa. Potem ruszyliśmy do wymierzonego celu. Kiedy w końcu dotarliśmy przed willę, w salonie świeciło się światło. To znaczy, że wszyscy są. Weszliśmy po cichu do domu, chcieliśmy zrobić niespodziankę. Po chwili przyszedł Louis, ale moja dziewczyna pokazała mu, żeby się zamknął, a on poszedł z powrotem do salonu i powiedział, że nikt nie przyszedł. Nastała chwila ujawnienia się. Popchnąłem Katy wcześniej niestety, przez co wszystko się zepsuło.
-Ty idioto! Zepsułeś plan! Głupi jesteś! Nie odzywaj się do mnie! - krzyknęła do mnie, a wszyscy nasi przyjaciele dosłownie się na nią rzucili. Zaczęli się przytulać, a ja czekałem aż przestaną.
-No tak, a mnie nikt nie przytuli? - odezwałem się niby smutno.
-Ja cię przytulę! - krzyknął Niall, a ja się zaśmiałem. Potem przytulili mnie i było słodko.
-No właśnie, Patrick! - krzyknęła moja dziewczyna i rzuciła się na szyję chłopakowi. Zaśmiał się i odwzajemnił uścisk. Poczułem się troszkę zazdrosny. Blondynka odsunęła się od niego, całując go w policzek. Ja również przywitałem się z nim i usiedliśmy w salonie. Zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim co wydarzyło się w ostatnim czasie. Fajnie było znów zobaczyć się ze wszystkimi.
-Zimno mi - szepnęła mi do ucha Katy. Ja podniosłem ją i wziąłem sobie na kolana. Ta wtuliła się we mnie. Przecież ciepło jest ubrana, więc? Oj, nie ważne. Ja tam uwielbiam ją przytulać..
-Wy się nie zmieniliście - stwierdził Patrick. Wszyscy się zaśmialiśmy.
-Zimno mi to co mam zrobić?
-Mi też jest zimno, to mnie przytul - powiedział Louis, a ja zmierzyłem go zabójczym wzrokiem.
-Okej - odpowiedziała, a ja patrzyłem jak podnosi się i siada obok Louisa. Przytuliła się do niego, a ja myślałem, że za chwilę go pobiję.
-Ej no wiesz... - powiedziałem do nich. Chłopcy się zaśmiali, a ja udawałem obrażonego.
-Co? Skoro jemu też jest zimno, to go przytulam.
-A ja jak powiem, że też mi jest zimno, przytulisz mnie?
-Nie - odpowiedziała z uśmiechem - mogłeś sobie wcześniej zaklepać.
-Wolisz jego ode mnie? - zapytałem poprawiając się na kanapie.
-Ej! To, że jesteś dobry w łóżku, nie znaczy że jesteś lepszy! - krzyknął Lou bulwersując się.
-Skąd wiesz jaki jest w łóżku? - zapytała Katy dziwnie na niego patrząc.
-Bo wiem.
-Wy razem spaliście? - cały czas pytała dziwnie wykrzywiając twarz.
-Dwa razy - powiedział śmiejąc się.
-Co? Po dwóch miesiącach związku dowiaduję się, że mój chłopak jest gejem? Chyba was popierdoliło - podniosła się i usiadła patrząc na mnie.
-Nie jestem gejem i nie byłem. Louis sobie żarty robi. - powiedziałem wyjaśniając.
-Nie wierzę ci.
-Dlaczego? Przecież ci mówię prawdę.. - powiedziałem smutno.
-O Boże.. Weź bo się posikam - powiedział Louis głośno się śmiejąc - jak ty łatwo się nabierasz.
-Myślałam, że mówisz poważnie - powiedziała Katy - debilu! Głupi jesteś! - zaczęła go bić po głowie. Wszyscy śmialiśmy się jak jakieś przygłupy. Podniosłem się i odciągnąłem Katy, jakby tak dalej poszło zabiła by go. W sumie to nawet lepiej.
-Weź, w końcu go zabijesz - powiedziałem do niej, posadziłem ja sobie na kolanach i trzymałem mocno, by czasem się nie wyrwała.
-A wiesz ze mam ochotę go zabić? - próbowała się jeszcze wyrwać, jednak za mocno ja trzymałem.
-Już, koniec, spokój. Uspokój się. - próbowałem ja uspokoić.
-Grr... - ułożyła się wygodnie na moich kolanach. Potem było nawet spoko. Wygłupialiśmy się, śmialiśmy  Jak za starych dobrych czasów  Louis był taki sam. Niall dalej jadł tyle samo. Wszystko po staremu.
-Ej może zagramy w butelkę? - wypalił Lou.
-Jak chcecie.. źle się trochę czuje, ale mogę grać - powiedziała Katy.
-Czemu źle się czujesz? Coś ci jest? - zapytałem sprawdzając czy ma może gorączkę.
-Nie.. po prostu trochę źle się czuje, ale gram. Wy siedzicie na podłodze a ja leżę - zaśmiała się.
-Ej to nie fair! - krzyknął Louis.
-Wal się! Brzuch mnie boli! - uderzyła go w ramie.
-Teraz przez ciebie boli mnie ramie! Ty zła istoto!
-Jaki ty jesteś głupi..
-To gramy czy nie?! - krzyknął Zayn. Wszyscy spojrzeli na niego i pokiwaliśmy głowami na tak.
Usiedliśmy w kółku na podłodze, Katy leżała i bawiła się moimi włosami. Byłem oparty o kanapę i moja głowa znajdowała się przy Katy. Pierwszy zakręcił Patrick i wypadło na Carę. Zabawa się rozkręciła. Coraz bardziej odważniejsze pytania. Nie piliśmy alkoholu. Nie było to potrzebne. Zakręcił Louis i wypadło na mnie. Już się boję...
-Hmm. Harry, pytanie czy wyzwanie?
-Pytanie - odpowiedziałem. Nie chciałem, żeby wymyślał mi coś głupiego.
-Tchórzysz? Ale okej... niech się zastanowię.. w jaki sposób pierwszy raz kochałeś się z Katy? - prawie zachłysnąłem się powietrzem. Dlaczego on  zawsze musi takie pytania wymyślać?
Ręka Kat zatrzymała się w miejscu, bo wcześniej czesała moje loki.
-Nie chcesz wiedzieć... - powiedziałem, a wszyscy się zaśmialiśmy.
-No to niech będzie, że drugi raz.
-Emm.. no to na łóżku nie?
-Mhm.. nie do końca chodziło mi o taką odpowiedź, ale spoko. Kręcisz. - podał mi butelkę,
Zakręciłem i wypadło na moją dziewczynę. Spojrzałem na nią i uśmiechnąłem się słodko.
-Pytanie czy wyzwanie skarbie? - zapytałem.
-Pytanie, bo nie chce mi się podnosić.
-Ok.. to, dasz mi buziaka? - nastawiłem policzek w jej stronę, ale ona nic nie zrobiła.
-Nie - odpowiedziała z szerokim uśmiechem.
-Ej, jak to?
-No nie. Miało być tylko pytanie, to odpowiedziałam ci "nie" i tyle.
-Nie to nie. - sam ją pocałowałem, a wszyscy się zaśmialiśmy.
Graliśmy dalej. Po jakimś czasie Lou idiota położył się obok Katy. Myślałem, że go zabiję. Louis leżał za nią i obydwoje bokiem, więc nie byli przodem do siebie. Przytulił ją, a ja gdy się odwróciłem zrobiłem minę jak jakiś nie wiem, co.
-Nie mam się do kogo przytulić! - krzyknął Lou - Eleanor nie ma, nie mam co robić!
-Akurat do MOJEJ dziewczyny musiałeś?
-Tak. No akurat leży, no to przyszedłem i się przytuliłem do twojej dziewczyny.
-Yhh, sio! Teraz ja tutaj leżę! - podniosłem się i położyłem na nich.
-Spadaj kupaku! Chce mi się spać! - krzyknęła Katy próbując mnie z siebie zrzucić.
-Tak! Właśnie! Spadaj! - krzyknął Lou. W jednej chwili wszyscy znaleźli się na nas. Zgadali się jak my rozmawialiśmy! Grr.
-No i jeszcze wy?! Ugh! - krzyknęła Katy. To tak słodko brzmiało w jej ustach.
-Złaźcie z nas! - krzyknął Louis.
-Wiesz.. mi tam pasuje. - powiedziałem, bo leżałem przy samej twarzy Katy.
-Ale mi nie jest wygodnie! Spierdalać! - moja dziewczyna zaczęła się rzucać, tak, że wszyscy pospadali.
-Okej, super. - położyła się normalnie, tym razem już sama na kanapie. Jednak ja się podniosłem i położyłem obok niej. - już nie super.
-Czemu? Nie lubisz mnie? - zapytałem ze smutną minką.
-Nie. - powiedziała, a ja spojrzałem z nieodgadnioną miną - ja cię kocham.
-Ooo, słodko - wymruczał mi koło ucha Lou.
-Spadaj - odgryzła się Katy - Harry, możemy już iść do domu? - zapytała mnie na ucho.
-Czemu?
-Jest już troszkę późno i mnie serio brzuch boli..
-Jeśli chcesz to jasne. - podniosłem się lekko. - my chyba już idziemy - powiedziałem, wstałem na równe nogi i podałem rękę Katy. Ta ją chwyciła i podniosła się do góry.
-Dlaczego? - posmutniał Niall.
-Moja kochana dziewczyna się źle czuje - wyjaśniłem, przyciągając dziewczynę do siebie.
-Szkoda..
Poszliśmy w stronę wyjścia. Najpierw włożyliśmy buty.
-Papa - zaczęła się żegnać Katy. Przytulała wszystkich mocno. Potem ja też, po czym wyszliśmy. Szliśmy rozmawiając, kiedy dziewczyna się zatrzymała.
-Nogi mnie bolą - jęknęła.
-No to wskakuj - pochyliłem się lekko przed nią, a ta wgramoliła się na moje plecy. Oplotła moją talię swoimi nogami, a rękami szyję. Kiedy byliśmy już w domu, postawiłem ją na podłogę, a ona od razu rzuciła się na kanapę. Laptop leżał na stoliku, więc go wzięła. Poszedłem w stronę kuchni.
-Przyniesiesz mi tabletkę? - usłyszałem głos mojej dziewczyny. Gdy się odwróciłem, zobaczyłem ją jak siedziała owinięta w koc z laptopem na kolanach.
-Jasne - wyjąłem z szafki tabletki, wodę by mogła popić i wziąłem to wszystko do salonu.
-Proszę - podałem jej. Ta wzięła to ode mnie, wzięła do buzi tabletkę i popiła pomagając.
-Dzięki. - musnęła mój policzek.
-Nie ma za co - umiejscowiłem się obok niej pod kocem i przytuliłem. Dziewczyna zalogowała się na wszystkie portale społecznościowe i zaczęła odpisywać ludziom. Kiedy weszła na aska, zasypała ją fala pytań typu "fejk", "po co udajesz?" itp..
-Odpowiedz wideo. - powiedziałem patrząc na nią.
-Mam taki zamiar właśnie - ja się odsunąłem by mnie nie było widać. Kat odpowiedziała na jedno krótkim "no" i udawała mlaskanie. Wyłączyła, dodała i w sekundzie doszło chyba jakieś 1000 lajków. Najnowsze pytanie "Jest z tobą Harry?".
-Chcesz się pokazać? - zapytała mnie.
-A czemu nie? - włączyła, a ja pomachałem i przytuliłem do siebie Katy.
Chwilę jeszcze trwała odpowiedź, po czym wyłączyła.
-Idziemy spać? - zapytałem - strasznie zmęczony jestem..
-Poczekaj chwile - odpowiedziała i jeszcze coś sprawdziła. Serio chciało mi się spać. Ta siłownia mnie wykończyła.

----------------------------------------------------
Witajcie kochane ;3. Jejku, znów przepraszam.. tak dawno nie było rozdziału.. ale same chyba rozumiecie.. szkoła, niestety. Ona mnie kiedyś wykończy chyba. Jest strasznie nudno, na razie, ale myślę, że w następnym rozdziale może coś ciekawszego będzie, a tymczasem tylko przepraszam. Dziękuję, że komentujecie, dalej komentujcie, co o tym myślicie. Pytajcie na moim asku, bo serio czasami mi się nudzi. A co u was? Jak w szkole, hmm?
Czekam na wasze komentarze, pozdrawiam, kocham was! ♥
http://ask.fm/MagdaStyless 

wtorek, 3 września 2013

Rozdział 23. ♥ "To było chamskie"

Obudziłem się, gdy poczułem jak moja dziewczyna coś krzyczy i rzuca się po łóżku. Wystraszyłem się. Zaświeciłem lampkę przy łóżku i spojrzałem na nią. Była cała spocona. Zły sen.
-Katy, jestem tutaj - powiedziałem próbując ją uspokoić.
-Oddajcie mi go! Nie! Harry, wróć do mnie! Nie zabierajcie mi go! - krzyknęła i momentalnie się podniosła. Jej wzrok leciał po całym pomieszczeniu kiedy w końcu zobaczyła mnie. Jej oczy wyrażały przerażenie, ale potem ulgę. Rzuciła się na mnie mocno przytulając. Ja głaskałem jej plecy.
-Wszystko dobrze.. Jestem tutaj.. to tylko zły sen. - powtarzałem szepcząc do jej ucha. Serce tak szybko jej biło. Chciałem ją uspokoić.
-Harry, obiecaj że zawsze będziesz przy mnie. Obiecaj - szepnęła patrząc na mnie. Z jej oczu płynęły łzy.
-Obiecuję kochanie - powiedziałem i pocałowałem jej głowę. Ta słodko się we mnie wtulała.
W końcu uspokoiła się. Jej serce już tak bardzo mocno nie biło, ani się nie trzęsła.
-Możemy już iść spać? - zapytała cicho.
-Oczywiście. - pocałowałem jej czoło i położyłem się. Blondynka położyła się obok mnie.
-Zimno mi. Przytul mnie - powiedziała patrząc w moje oczy. Ja przysunąłem się do jej ciała i przyciągnąłem do siebie. Ona wtuliła się w mój tors, a ja przytulałem ją. Katy w końcu usnęła, a ja po paru minutach.

Obudził mnie słodki pocałunek w usta. Na moją twarz od razu wskoczył uśmiech. Przyciągnąłem dziewczynę do siebie, a ona usiadła na skraju łóżka. Była już w ubraniach.
-Wstawaj kochanie - powiedziała, a w moim brzuchu poczułem mrowienie.
-Nie chce mi się - wymruczałem i położyłem się na brzuchu. Dziewczyna usiadła na moich plecach biorąc nogi po obydwóch stronach mnie. Położyła ręce na moich plecach i delikatnie je masowała. Myślałem, że za chwilę się rozpłynę.
-Mmmm - mruknąłem, a ona położyła się na mnie.
-Oj no wstawaj - powiedziała.
-Zmuś mnie.
-Jeśli w ciągu 5 minut się nie podniesiesz, nici wieczorem. - powiedziała i podniosła się ze mnie. Ja szybko stanąłem na nogi przed nią i pocałowałem jej usta.
-Wiedziałam, że to podziała - zaśmiała się - idź już się ubieraj, bo serio się spóźnisz. Dzisiaj ja muszę być wcześniej, bo musimy przećwiczyć już ostatecznie. Jutro gala. Trzeba być w stu procentach przygotowanym - powiedziała i pocałowała mój policzek.
-Ok, nie mogę się doczekać waszego występu, wiesz? Jestem ciekaw co przygotowałyście przed te parę dni. Seksi? - poruszałem zabawnie brwiami, a ona się zaśmiała.
-Tak, czekam na dole - powiedziała i skierowała się w stronę drzwi. Teraz zauważyłem jak bardzo seksownie była dziś ubrana. Zagryzłem dolną wargę i na moją twarz wskoczył zadziorny uśmieszek. Chwilę potem byłem już sam w pokoju.

~Katy~

Wiedziałam, że Harry się na mnie patrzy. Już się do tego przyzwyczaiłam. Nie wiedziałam co mogę mu przyszykować na śniadanie, więc zrobiłam zwykłe kanapki. Tak jakby co to wstałam o 8:30 bo nie mogłam spać. Potem jakoś tak zleciało, odpowiadałam na pytania na asku. Każdy pisał "fejk", "to nieprawdziwe konto" itp... Nie chciałam odpowiadać wideo, bo mogłabym obudzić Harry'ego moim krzykiem. Jak się zdenerwuję nie ma łatwo. Te 30 minut zanim Harry przyszedł, zleciało mi jak w sekundę. Pisałam z Patrick'iem. Już za parę godzin miał tutaj być. Stęskniłam się za nim. Zrobiłam jeszcze herbatę i postawiłam na stole.
-Nie wiedziałam co mam zrobić na śniadanie, więc zrobiłam tylko kanapki. Może być? - zapytałam bo wiedziałam że Harry stoi w drzwiach.
-To co ty ugotujesz lub zrobisz, zawsze będzie pyszne - powiedział z szerokim uśmiechem. Podszedł do mnie, pocałował moje czoło i usiadł przy stole.
-A ty nie jesz?
-Nie, ja już jadłam. - powiedziałam i usiadłam na blacie.
-Serio? Co?
-Jabłko i to mi wystarczy, ponieważ, nie jestem głodna, jestem gruba i owoce są zdrowe.
-Nie jesteś gruba! Kochanie.. musisz więcej jeść... - powiedział podniósł się i podszedł do mnie. Stanął akurat między moimi nogami. Swoje ręce położył na moich udach i lekko pocierał.
-Ale ja nie jestem głodna... Pójdę do sklepu, kupię coś sobie i potem zjem. Przecież mamy przerwy... nie martw się. Na pewno coś zjem, ale nie teraz - ujęłam jego twarz w dłonie i popatrzyłam głęboko w oczy. Jego tęczówki wyrażały tylko troskę i zmartwienie.
-Powiedzmy że ci wierzę. Masz do mnie zadzwonić, okej? Odbiorę nawet podczas wywiadu.
-Nie. Jesteś w pracy, nie mogę do ciebie dzwonić. Teraz idź jedz, bo się spóźnimy. Muszę jeszcze wpaść do sklepu.
-Dobrze pani Styles. - powiedział z lekkim uśmieszkiem, a ja zmarszczyłam brwi.
-Pani Styles? A co my po ślubie?
-Tak będziesz się kiedyś nazywać skarbie. - powiedział i usiadł przy stole, a ja zostałam w swoim miejscu.
Po parunastu minutach Harry skończył jeść śniadanie, ja odłożyłam brudne naczynia do zmywarki i poszłam w stronę sypialni. Zostawiłam torebkę. Już po chwili miałam ją w rękach. Włożyłam swoją skórzaną kurtkę i wzięłam torebkę.
-Dzisiaj koniecznie musimy jechać do chłopaków - powiedziałam i poprawiłam tylko włosy. Dzisiaj deszcz nie padał, ale było pochmurno.
-No to wieczorem wpadniemy do nich, akurat Patrick będzie też.
-No.. chodź już. - pośpieszyłam go.
-Poczekaj chwilę. Tylko buty i tyle - włożył swoje ulubione białe conversy za kostkę i podniósł się. Poprawił swoje loki i spojrzał na mnie. Wyglądał idealnie. Czarne rurki, biały T-shirt który idealnie leżał na jego torsie, granatowa marynarka i białe conversy. I mówią że nie ma ideałów. Uśmiechnął się do mnie i pocałował moje usta.
-To idziemy? - powiedział a ja kiwnęłam głową. Wyszłam na dwór, tym razem Harry zamykał drzwi. Po wykonaniu tej czynności poszliśmy w stronę samochodu. Wsiadłam do niego, Harry otworzył bramę wjazdową i również wsiadł do auta.
-Nie jedziemy trochę za wcześnie?
-Muszę jeszcze wpaść do sklepu, przecież ci mówiłam - powiedziałam i posmarowałam sobie usta błyszczykiem.
-A faktycznie.. - powiedział i wyjechał. Po chwili jechaliśmy już w stronę studia. Zobaczyłam jakiś supermarket.
-Harry, tu jest jakiś sklep, weź tam podjedź, ja wyjdę i kupię.. idziesz ze mną? - zapytałam go, a on skręcił i wjechał na parking.
-Idę, bo ktoś może mi jeszcze ciebie podrywać. - powiedział, a ja się zaśmiałam.
-Jaki ty jesteś zazdrosny - powiedziałam, a on zaparkował na wolnym miejscu. Odpięliśmy pasy bezpieczeństwa i ja wysiadłam. Harry sekundę później.
-Nie moja wina, że mam tak bardzo piękną dziewczynę - powiedział z szerokim uśmiechem. Zamknął samochód i chwycił moją dłoń. Ruszyliśmy w stronę wejścia do sklepu.
-Ale ja nie jestem piękna.
-Jesteś. - pocałował mój policzek, a ja się zaśmiałam.
-Niech ci będzie - odpuściłam mu i weszliśmy do supermarketu. Ludzie od razu na nas spojrzeli i dziewczyny które stały przy kasie, szybko znalazły się obok nas. Uroki sławy... Wszystkie zaczęły prosić o zdjęcia i autografy, ja chciałam szybko kupić to co miałam i wyjść.
-Harry, ja pójdę to kupić, a ty tu zostań - szepnęłam mu na ucho.
-Ok, ale żebym ja cię potem znalazł - powiedział, ja pocałowałam jego policzek, wzięłam wózek i poszłam w stronę półek z poszczególnymi rzeczami.

***

Chodziłam tak już któryś raz z kolei i nadal nie mogłam znaleźć czegoś, co mogłabym zjeść. Po drodze zgarnęłam parę rzeczy, które przydały by się w lodówce i ogólnie.

-Katy? - usłyszałam głos za sobą. Na słuch to był chłopak.. od szesnastu do dwudziestu lat. Odwróciłam się i zobaczyłam chłopaka, który promiennie się do mnie uśmiechał.
-Tak, w czymś mogę pomóc? - odwzajemniłam jego uśmiech. On tak ślicznie się uśmiechał.
-Czy mogłabyś zrobić sobie ze mną zdjęcie i dać mi autograf? No.. rzadko się zdarza, spotkać tak sławną osobę w supermarkecie.
-Jeśli chcesz, jasne. Nie jestem nikim sławnym. Po prostu mam sławnego chłopaka i tańczę w znanym na całym świecie studiu. Tyle.
-Ja tam cię uważam za moją idolkę.
-Miło, ale powiem ci coś. Jakby teraz Harry mnie zobaczył, że stoję z takim ładnym chłopakiem, nie wiem co by było, bo jest strasznie zazdrosny, więc róbmy to zdjęcie - uśmiechnęłam się. Jego kolega wziął telefon tego chłopaka, on ustawił się obok mnie i objął. To tylko zdjęcie. Zrobił je i sprawdził. Poczułam jak ktoś mnie obejmuje. Harry.
-Wreszcie cię znalazłem - szepnął mi do ucha i spojrzał na chłopaków przed nami - czeeść, jestem Harry - podał dłoń chłopaków. - fani?
-Taak! Z tobą też moglibyśmy zdjęcie? - na Harry'ego twarz wskoczył uśmiech.
-Jasne! A ja już myślałem, że chcecie mi dziewczynę zabrać - przyciągnął mnie do siebie. Wszyscy się zaśmialiśmy.
-To róbcie to zdjęcie.
-Tak jest pani szefowo - powiedział Harry i musnął moje usta. Chłopcy się ustawili a ja zrobiłam zdjęcie. Daliśmy autografy i już chcieliśmy się żegnać gdy jeden chłopak zapytał.
-Harry, mogę pocałować Katy w usta? - zapytał z uśmiechem, a Harry zrobił minę irytującą.
-Nie, ona jest moja - powiedział - i to tylko ja mogę ją całować.
-Oj no weź.. to moje marzenie..
-Dobra, nie patrzę.. - zasłonił sobie oczy ręką i faktycznie nie patrzył. Przybiłam żółwika z tym chłopakiem i zaczęliśmy udawać, że faktycznie się całujemy. Harry od razu zareagował i odsłonił sobie oczy. Jego mina była bezcenna. Myślałam, że za chwilę zesikam się tam ze śmiechu. W końcu się opanowałam i pocałowałam jego usta. Nie reagował. Nic. Zero.
-Kotkuuu - szepnęłam mu do ucha. Objął mnie w tali i pocałował mój policzek.
-To było chamskie - odezwał się, a my wszyscy znów się zaśmialiśmy.
-Chyba my musimy już iść, bo się spóźnimy.. - powiedziałam i spojrzałam na zegarek.
-Dasz mi swój numer? - zapytał chłopak z nadzieją w oczach.
-Nie wiem, czy mam ci dawać, nawet nie wiem jak masz na imię.
-Aa, sorki. Dylan.
-Okej, może kiedyś się jeszcze spotkamy - powiedziałam i zapisałam mu na kartce swój numer telefonu. Spojrzałam na Harry'ego. Jego mina była "WTF? CZY MOJA DZIEWCZYNA DAŁA JAKIEMUŚ FAGASOWI SWÓJ NUMER TELEFONU?".
-Dziękuję, na pewno zadzwonię. Miło było was poznać - powiedział.
-Nawzajem, teraz musimy lecieć, papa - pomachałam, wszyscy się pożegnaliśmy i odeszliśmy w innym kierunku.
-Dlaczego dałaś mu swój numer telefonu? - zapytał mnie Harry gdy już oddaliliśmy się od nich o sporą odległość.
-A czemu nie? Poprosił mnie o to i był całkiem miły. Może kiedyś się jeszcze z nim spotkam. Bo czemu nie. Proszę cię, teraz nie udawaj tutaj zazdrośnika, bo nie musisz. Kocham tylko ciebie.
-Oj Katy.. Wiem, ale jak on może ci coś zrobić? Nie pomyślałaś o tym?
-A co mi ma zrobić? Wystarczy, że kopnę go w krocze i tyle. W twoim przypadku właśnie by tak było.
-Ej! Nie moja wina...
-Nie ważne, co mogę kupić, żebym zjeść w studiu?
-To zależy co chcesz. Jakąś bułkę słodką czy coś.. Co chcesz.

***
Wsiadłam do samochodu, najpierw wkładając na tyły małe zakupy które zrobiliśmy. Kupiłam sobie coś w stylu bułki słodkiej. Harry oczywiście chciał jeszcze mi coś dorzucić, ale ja w końcu się na nie wydarłam. Wtedy w końcu się zamknął i już takiego nic nie mówił. Zapięłam pasy bezpieczeństwa tak jak Harry i wygodnie się usadowiłam.
-Powinnaś więcej jeść - powiedział i wyjechaliśmy z parkingu.
-Znowu zaczynasz?
-Nie zaczynam, ale mówię ci prawdę! Musisz więcej jeść! Chcesz mieć anoreksję? - krzyknął.
-Zrozum, że nie chce mi się jeść! Nie będę jadła na przymus!
-Nie krzycz, ale błagam cię, musisz więcej jeść.
-Skończmy już ten temat, okej? Nie mam ochoty teraz o tym rozmawiać.
-Ale obiecujesz?
-Yhh, tak.
-To super. - spojrzał na mnie i się uśmiechnął. Odwzajemniłam uśmiech i oparłam głowę o szybę. Nic mi się dzisiaj nie chciało.


-----------------------------------------------------------------------------
Witajcie :3. Jejku, znów przepraszam że tak dawno nie było rozdziału, ale teraz zaczęła się szkoła jak wiecie.. Chodzenie za książkami, pierdoły jakieś.. Po prostu nie miałam kiedy go napisać.. Jeszcze jest krótki.. Jestem teraz w takiej klasie, że muszę się uczyć.. Już w tym tygodniu, co jest porażką. A u was jak? Pierwszy dzień w szkole jak minął? U mnie jest jakiś w klasie nowy chłopak o.O. Nie ważne. Podoba się rozdział? Bo mnie nie do końca.
Jeśli teraz to czytasz, zostaw komentarz :)
Dziękuję, że czytacie, komentujcie bo to daje takiego kopniaka..
Rozdział następny nie wiem kiedy się pojawi. Możliwe że w weekend.
Do następnego, pozdrawiam ♥