niedziela, 28 września 2014

Rozdział 67. ♥ "Znowu zaczynasz?"

Przez ostatnie dwie godziny chłopcy próbowali mnie rozśmieszać w prze najróżniejszy sposób. I powiem, że im to nawet wychodziło. Kiedy po raz kolejny wybuchnęliśmy śmiechem, postanowiłam mniej więcej jako jedyna zachować powagę i zapytać o ważną rzecz, bo w sumie nawet o tym nie rozmawialiśmy.
- Tak w ogóle.. Chyba nie podejmowaliśmy jeszcze tego tematu. Jakie plany na Sylwestra? - obydwaj spojrzeli na mnie, przez chwilę się zamyślając.
- W sumie to jeszcze o tym nie rozmawialiśmy. Właśnie trzeba by się może zgadać z chłopakami. W końcu to już za parę dni. - odparł Harry, na co ja i Niall pokiwaliśmy głowami. Rozmawialiśmy o wszystkim. A chłopaki jak to chłopaki, opróżniali już chyba trzecią butelkę piwa. Zbytnio mi się to nie podobało, ale przemilczałam.

***

- Nie denerwujcie mnie! Obaj śpicie na dole, żegnam! - zatrzasnęłam drzwi od sypialni centralnie przed nosem Niall'a i Harry'ego. Po tym jak mnie wkurzyli nie chciałam ich na razie widzieć. Chciałam iść po prostu spać, bo byłam już porządnie zmęczona. Nie obchodziło mnie to, gdzie pójdą spać. Czy do gościnnego, czy na kanapę. Olałam tą myśl i po prostu poszłam do łazienki, by wziąć prysznic. Po odbytej czynności zmyłam swój makijaż. Przebrałam się w piżamę i poszłam do sypialni, w której od razu przeniosłam się na łóżko. Wzięłam książkę, która leżała na szafce przy łóżku i zaczęłam ją czytać. Kiedyś, jak mi się nudziło zaczęłam ją czytać, ale zbytnio nie chciało mi się jej kontynuować. Kiedy chciałam ją odłożyć i iść spać, rozległo się ciche pukanie. Zanim zdążyłam odpowiedzieć drzwi się otworzyły i w nich pojawiły się dwie sylwetki, jak zwykle nie mogą mi dać świętego spokoju.

- Katy, przepraszamy, że cię wkurzyliśmy, naprawdę tego nie chcieliśmy. Proszę, wybacz nam. Wszyscy jesteśmy już zmęczeni i chcemy iść spać.. - zaczął Niall.
- A swoją drogą, wpadliśmy na pomysł, że może byśmy spali razem? No wiesz, miałabyś się do kogo przytulić i w ogóle.. - dokończył Harry.
Aha, czyli o to im chodziło. Nie chciałam się zgadzać, ale patrząc na ich miny, byli całkowicie zbici z tropu. Nie uśmiechało mi się spanie z nimi, wiedziałam, że będą się rozpychać, zrzucać kołdrę... 
- Trójkącik, kurwa. - uderzyłam się książką w twarz, widząc ich miny. - Dobra, okej! Zgadzam się! - na obydwóch twarzach pojawiły się szerokie uśmiechy, a po chwili obydwaj znaleźli się przy mnie. Harry położył się po mojej prawej stronie, a Niall po prawej. W pierwszej chwili, gdy stali przed łóżkiem nie zauważyłam, że są w samych bokserkach. Wyczuwam ciekawą noc. Obydwaj przysunęli się do mnie, Harry objął mnie w tali tak samo jak Niall.
- Dobranoc moje słodziaki. - ucałowałam czoło każdego z nich. Zgasiłam lampkę i wsunęłam się głębiej pod kołdrę. Nie mogłam usnąć, a po paru minutach już słyszałam ciche pochrapywanie obydwóch chłopców. Po dłuższym czasie udało mi się zasnąć.
Następnego dnia obudziłam się opleciona dłońmi zarazem Harry'ego i Niall'a. Dosłownie nie miałam jak się ruszyć. Wyglądali, jakby byli do mnie przyklejeni. I nie żartuję. Najdelikatniej na świecie, by żaden nic nie poczuł, wysunęłam się z objęć. Cudem wydostałam się z łóżka oddychając z ulgą. Sprawdziłam jeszcze raz, czy przypadkiem żaden z nich się nie obudził i wyszłam z sypialni, kierując się do garderoby. Wzięłam jakieś dresy i poszłam do łazienki, w której wykonałam szereg porannych czynności. Potem przebrałam się w przygotowane, zwykłe dresy. Wyszłam z łazienki, wchodząc do sypialni widziałam jak chłopcy leżą obok siebie przytulając się. Ciekawe czy w ogóle są świadomi, że to nie ja. Przykryłam ich bardziej kołdrą i zeszłam na dół. Posprzątałam trochę po wczorajszym wieczorze, po czym wzięłam się za przygotowywanie śniadania dla naszej trójki. Przygotowałam dużo tostów, tak, by każdy był najedzony. Kiedy już odkładałam talerz pełen tostów z nutellą, zostałam odwrócona przodem do osobnika stojącego za mną. Wystraszyłam się, że to Niall znowu próbuje jakieś sztuczki, ale to jednak nie był on. To był mój Harry, który właśnie stał z uśmiechem od ucha do ucha i... w samych bokserkach. Ojej.
- Dzień dobry księżniczko. - uniósł mnie za biodra sadzając na blacie. Objęłam go za szyję i pocałowałam. Wcale się nie opierał. Jeszcze bardziej pogłębił pocałunek. Objął mnie w tali przyciągając bliżej swojego ciała.
- Jak dobrze, że umyłeś zęby. - oderwałam swoje usta od jego. Harry zachichotał cicho i jeszcze raz złożył pocałunek na moich ustach, który tym razem był krótki. - No, ale po co się ubierać, prawda?
- Prawda, kochanie. - uśmiechnął się słodko i na nowo zaczął mnie całować. Wplotłam swoje palce w jego gęste włosy, delikatnie je ciągnąc, na co Harry reagował cichym mruczeniem.
- Czemu ja jedyny nie mam dziewczyny?! - na głos Niall'a odsunęliśmy się od siebie. Zeskoczyłam z blatu, a Hazz usiadł bez słowa przy stole.
- No cóż Niall, trzeba ją sobie znaleźć, nie uważasz? - odezwał się Harry. Dwóch facetów w mojej kuchni w samych bokserkach. Mogę umierać.
- Wybacz! Nie oddam go! - zaśmiałam się i mocno wtuliłam się w blondyna, który mnie objął. Pachniał cudownie pomimo tego, że dopiero wstał. Jednak żaden zapach nie dorówna perfumom Harry'ego, które są wręcz idealne.
- Ej, ej! Katy! Ty to sobie uważaj! - odparł Harry, na co odsunęłam się od Niall'a i zaśmiałam.
- Nie martw się, uważam. - złożyłam na jego czole słodki pocałunek i podeszłam do blatu. - Dobrze, macie śniadanie. Smacznego. - postawiłam pełen talerz przed nimi, a ja sama wzięłam sobie jak na razie jabłko.
- No Katy naprawdę... Znowu zaczynasz? - jęknął przeciągle Harry. Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem. - Zjedz z nami normalne śniadanie. - podniósł się, wyjął z mojej ręki jabłko i odłożył na wcześniejsze miejsce.
- No, ale..
- Nie ma żadnego 'ale'! Koniec kropka, masz jeść normalnie, jesteś w ciąży. - pociągnął mnie za rękę i posadził na swoich kolanach. - Mam cię karmić? - nie odpowiedziałam mu, więc chyba uznał to za zgodną odpowiedź. Jak na razie nie chciało mi się zbytnio jeść. Niall siedzący przed nami, patrzył na nas z zaciekawieniem. Harry przyłożył tosta do mojej buzi, na co ugryzłam kawałek. Po jakimś czasie zjadłam już chyba cztery. Naprawdę już nie mogłam więcej.
- Ostatni i koniec. - mówił mi to chyba już drugi raz. Ale okej, zjadłam ostatniego i podniosłam się z jego kolan. No, ale oczywiście Harry jak to Harry, musiał coś wykombinować. Z powrotem przyciągnął mnie na swoje kolana.
- A buzi to co? - cmoknęłam jego usta i ostatecznie odeszłam do blatu, najpierw biorąc już pusty talerz.
- Idźcie na górę się ubrać, a ja zrobię wam herbatę. - obydwaj patrzyli na mnie jakbym była duchem. - No co? Nie słyszeliście? Szybko. - klepnęłam obydwóch w tyłki, na co zareagowali głośnym śmiechem. Nastawiłam wodę i włożyłam talerz do zmywarki. Naszykowałam kubki i włożyłam do nich małą paczuszkę z herbatą.

***

- Czy wy oby na pewno jesteście normalni?! - śmiałam się już dobre 10 minut. To co oni wyczyniali, to było niedopuszczalne. Nigdy się tak chyba jeszcze nie uśmiałam. Z drugiej strony miałam niezłe widoki, na te dwie dupcie. Włączyli moją płytę Seleny i tak tańczyli.
- Przestańcie już, proszę! - potrzebowałam jeszcze chwili śmiechu i chyba bym się zesikała. Nie mogłam już wytrzymać. Jak ja ich kocham! Wreszcie przestali się wygłupiać, a wtedy ja wyciągnęłam dłonie w górę jak małe dziecko, by mnie przytulili. Najpierw podszedł Harry, który podniósł mnie z kanapy i mnie mocno przytulił. Oplotłam swoimi nogami jego biodra i włożyłam palce w jego włosy. Po chwili odstawił mnie na podłogę. Gdy moje stopy stanęły na posadzce, od razu zostałam przyciągnięta do ciała blondyna. Czemu oni są tak cieplusi? Mogłam ich tulać i tulać. Kiedy wszyscy już się poprzytulaliśmy, usiedliśmy wspólnie na kanapie i podjęliśmy rozmowę na jakiś głupi temat. 

***
Wysiadłam z samochodu będąc już przed naszym domem. Odwiozłam Niall'a i właśnie wróciłam. Szybko znalazłam się wewnątrz budynku, ponieważ na dworze było zbyt mroźnie, by móc spędzać tam więcej czasu. Rozebrałam się z zimowych ubrań i ruszyłam do salonu, w którym na kanapie leżał Harry.
- Jestem już. - powiedziałam, a on od razu przeniósł swój wzrok z telewizora na mnie.
- Może przejdziemy się gdzieś na spacer? - zapytał, kiedy ja usiadłam na rogu kanapy, głaszcząc jego włosy.
- W taką pogodę? Jest zbyt zimno, Harry.
- No proszę, nie chce mi się już siedzieć w domu. Ubierzesz się cieplej i będzie okej. No dalej, Katy. Zgódź się. - patrzył na mnie tymi swoimi zielonymi oczami, które już w pierwszej sekundzie mnie do siebie przekonały. To był nawet dobry pomysł, by się gdzieś przejść, ale chciałam jeszcze chwilę się z nim podroczyć.
- Nie byłabym tego taka pewna. Nie mogę być teraz chora, Hazz. - cmoknęłam jego czoło i ruszyłam do kuchni. Od razu poszedł za mną.
- Nie będziesz chora. Ja już tego dopilnuję! A poza tym..
- Wypiję herbatę i pójdziemy, okej? - nie dałam mu dokończyć.
- Tak! Super. To ja idę się przebrać. Zrób mi też. - i tyle go widziałam. Nawet nie usłyszałam "proszę", tylko zrób. Pokręciłam głową i nalałam wodę do czajnika.

***

Nałożyłam na siebie ciepły, kremowy sweter w jelonki, dżinsy z wysokim stanem i do tego czarne martensy. Powinno mi być ciepło. Na dodatek włożyłam grubą kurtkę, bez której ani rusz. Następnie wyszliśmy z domu z Harrym, który tak samo jak ja ciepło się ubrał, dostosowując się do zimowej pogody. Spacerowaliśmy po ulicach Londynu, co jakiś czas zatrzymując się do jakichś fanek, które chciały autografy i zdjęcia. Wtedy grzecznie czekałam obok. Jednak z biegiem czasu ilość ich malała, gdyż robiło się coraz później.
- Jak myślisz, jak teraz będzie wyglądało nasze życie? - zapytał mnie Harry.
- Na pewno zmieni się o 180 stopni. Cóż.. nie będzie już tak jak dawniej. - zapytałam lekko smutnym głosem. Nie będziemy mogli szaleć, tak jak do tej pory jako nastolatkowie. Mamy dopiero niespełna 20 lat, a już będziemy mieć dziecko. Podjęliśmy bardzo trudną i ryzykowną decyzję, nie wiem czy nie będziemy jej żałować.
- Hej, no nie mów mi, że się boisz? - zatrzymał się i stanął przede mną, biorąc moje zarumienione policzki w swoje dłonie.
- Boję się, Harry. To będzie cholernie trudne. Mamy dopiero po 19 lat, będziemy mieli dziecko, a do tego dochodzi jeszcze kariera. Nie damy rady z tym wszystkim. Wydaje ci się, że to będzie proste, ale prawda jest całkowicie inna.
- Więcej wiary, kochanie. Jeśli będziesz mówić, że ci się nie uda, to tak będzie. Musisz wierzyć w to. Owszem, to jest ogromna odpowiedzialność, ale już nie jesteśmy w stanie nic zrobić. Jesteśmy młodzi, tak, ale cóż.. Nie jesteśmy sami. Jest moja rodzina, twoja, chłopaki. Damy radę i przestań mówić, że nie. Wiesz co w tym jest najważniejsze? Nasza miłość. Musimy być silni dla siebie. - byłam pod wrażeniem jego słów. Nigdy wcześniej mi czegoś takiego nie powiedział.
- Dziękuję, Harry. Przepraszam, masz rację. Kocham cię.
- Ja ciebie też, słoneczko. - przytulił mnie do siebie, a ja wtuliłam się w jego ciepłe ciało.




-----------------------------------------------------------------------
Witam po straasznie długiej przerwie! 
Tak, mówiłam, że pojawi się wcześniej, a tu co. Cóż, nie byłam w stanie go tak szybko napisać. Dziwię się, że teraz znalazłam czas na dokończenie, jednak zaraz po dodaniu wracam do nauki. Kartkówka z angielskiego i matematyki do czegoś zobowiązuje.. :/
Dobra, nie będę pisać o mnie, bo nie po to, to tutaj piszę.
Rozdział wyszedł jaki wyszedł, wydaję mi się, że jest w porządku. Ale to wy ocenicie. Dziękuję za 10 komentarzy pod ostatnim rozdziałem!
Mam nadzieję, że pod tym będzie jeszcze więcej! :)
Jak zawsze, stała zasada:

10 komentarzy = następny rozdział

Chyba tyle.
Jeśli są błędy to przepraszam, nie wszystkie jestem w stanie wychwycić.
Komentujcie, bo to motywuje! :)
Do następnego.
Kocham Was ♥

10 komentarzy:

  1. Rozdział cudowny <3 <3 <3
    Dobrze rozumiem co to nauka. Sama jestem 3 gim. Matma, angielski i ogólnie inne przedmioty przerażają.

    Jak znajdziesz chwilę to możesz wpaść do mnie.
    http://one-story-one-life.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałabym sobie tak poleżeć przytulona do Harry'ego i Niall'a
    w ogóle
    HALO NIALL JA NADAL CZEKAM
    ej nie wiem co mam napisac powaznie
    staram sie byc kreatywna ale skoro kazdy rozdzial jest nabsdahsbghjdnyh
    to co mam napisac
    o wiem
    DAJE......(chwila napięcia) ...10!
    ciesz się
    przechodzisz dalej
    nic...
    kocham cię
    narka szparka dzikusku <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział, a końcówka taka urocza *,*
    Oddaj mi tego Harry'ego! xd chce mieć go dla siebie ^^
    Mam nadzieję, że szybko uzbiera się jeszcze 6 komentarzy :))
    pozdrawiam ;*
    @GottaBeYouxoxo

    OdpowiedzUsuń
  4. Przepraszam , że nie dodałam komentarza ( choć ty mi to mówiłaś ) ale sama widzisz jak jest ;-;
    Rozdział ja zawsze SUPPEEERRR
    " w końcu to już za pare dni" - za pare dni to będziemy siedzieć na młocie "statku pirackim" i roller coaster nie moge sie doczekać ehehehee
    Kocham Cię
    Nie moge napisać nic więcej bo nie wiem co
    MY TAKIE CRAZY BĘDZIEMY HEHEH
    KCKCKCKCKCKCCCKCK
    Pa
    Paulina
    ( WIDZISZ NAPISAŁAM PIERWSZA OD MILENY )HEHEH
    Papa
    czekam na next
    pozdrawiam
    " musiymy byc silni dla siebe"
    WZRUSZENIE <3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział fajny :-D
    Był mały bład , bo napisałaś Harry po prawej a Niall po prawej ale nie jestem tu po to by wyszukiwac bledow tylko pisac co o tym mysle.
    Mysle ze jezeli bedziesz tak dalej pisac to dojdziesz do 200 rozdzialu na pewno .pa czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepraszam ....
    Ale już przeczytałam i komentuje :) Jest dobrze ; D Co do rozdziału : był słodki <3

    Te słowa : ' . Jest moja rodzina, twoja, chłopaki. Damy radę i przestań mówić, że nie. Wiesz co w tym jest najważniejsze? Nasza miłość. Musimy być silni dla siebie.' <3 <3 <3
    Milena :)
    Kc
    PA

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. aaaaa , kiedy nastepny *,* dopiero dziś przeczytałam bo neta nie miałam ;/ :) ale boskii <3

    OdpowiedzUsuń