czwartek, 9 maja 2013

Rozdział 5. ♥ "Nie widzisz tego? Ja cię kocham!"

Obudziłam się z powodu że ktoś, to znaczy chłopaki postanowili sobie poskakać po łóżku. Yyyy? Chłopaki? W MOIM pokoju? Skaczą po MOIM łóżku?
-Eeeej! Debile! Co wy tu robicie? - krzyknęłam i podniosłam się. Szybko zakryłam się kołdrą i co najważniejsze - ręce.
-A nic, przyszliśmy sobie w odwiedzinach do ciebie... Uuu. Widzę że chyba była gorąca noc? - powiedział Louis.
-Taa, bardzo. - powiedziałam z sarkazmem. 

Zauważyłam że Harry zaczyna się wybudzać. Chłopaki schowali się. Otworzył oczy i ogarnął wzrokiem pomieszczenie w którym się znajdował.
-Co ja tutaj robię? - powiedział i podniósł się na łokcie.
-Hahah, nie pamiętasz? - zaśmiałam się.
-Nie... Ale mnie głowa boli, masz coś do picia?
-Tak, mam zaraz ci przyniosę. - skinęłam głową na chłopaków, wybiegli zza szafy i rzucili się na nas.
-Co wy tu robicie? - powiedział zszokowany loczek.
-A nic, przyszliśmy.
-Która tak w ogóle jest godzina?
-14:21. Dokładnie. - powiedział Zayn
-Aha, fajnie wiedzieć. - powiedziałam i przykryłam kołdrę na głowę. - Dobranoc.
-Ooo nie, moja droga. Wstajesz i idziesz mi po coś do picia.
-Weź se sam.
-Nie, ja teraz nie pójdę. To ty pójdziesz. Złaź. - zaczął mnie popychać w stronę końca łóżka. W końcu z hukiem spadłam na podłogę razem z kołdrą.
Wściekła podniosłam się z podłogi i popatrzyłam nieciekawym wzrokiem na Hazzę.
-Radzę ci uciekać. - Harry szybko podniósł się z łóżka i zaczął uciekać w stronę drzwi.
Ja się nie ruszyłam. Weszłam ponownie pod kołdrę.
Chłopak zdenerwowany wszedł z powrotem do pokoju.
Uśmiechnęłam się do niego i powiedziałam:
-Spróbuj mnie zrzucić, lub co kol wiek innego, zginiesz.
-Bo się ciebie boję. Pff.
-To się bój. Co nie Cara?
-Nooo, Harry uważaj, kiedyś jak wzięłam jej bluzkę bez pytania wrzuciła mnie do basenu.
-Łaaał, ale mi basen straszny.
-Wymyślę coś bardziej złowieszczego... - spojrzałam na jego loczki.
Złapał się za głowę i odsunął się parę kroków w tył.
-Nie! Nie wyprostujesz mi ich! Nigdy!
-No właśnie. Dlatego uważaj. Dobranoc.
Czułam że wszyscy siedzą jeszcze w pokoju, ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Chociaż tyle że byli cicho. Po chwili usnęłam.
Obudziło mnie co? Woda. Ci idioci wylali mi na głowę wodę.
Pospiesznie wstałam, i patrzyłam na uśmiechnięte ryje moich znajomych.
-Za chwilę nie będzie wam tak wesoło. Jak spotkacie się z moją pięścią.
-Hahhahahah, nie.
-Który to wymyślił? Już przyznawać się!
-Harry. - zgonili wszyscy na niego.
Ten tylko stał i się śmiał.
Szłam w stronę garderoby i tylko klęłam pod nosem. Usłyszałam ciche wołanie za mną.
Odwróciłam się, Harry szedł w moją stronę.
-SPIE*DALAJ! - krzyknęłam i poszłam dalej szukać jakichś ubrań.
Chłopak posłusznie wyszedł. Ja wybrałam jakiś zestaw, czystą bieliznę i poszłam do łazienki.
Wzięłam prysznic, umyłam zęby, ogarnęłam włosy, zrobiłam lekki makijaż i przebrałam się w wyznaczone ubrania. Koszulę zostawiłam rozpiętą. Gotowa wyszłam z łazienki. Nie spodziewałam się że chłopcy będą suszyć moje łóżko... suszarkami. No trochę mnie to rozśmieszyło.. I widzę że Patrick z Harrym chyba już nie rywalizują. Ciekawe kiedy się pogodzili. Miło patrzeć na taki widok gdzie wszyscy są szczęśliwi. Uśmiechnęłam się lekko i podeszłam bliżej ich.
-Fajnie wiedzieć... Suszarkami? - powiedziałam - idioci... - dodałam już ciszej.
-Słyszałem. - powiedzieli wszyscy.
-Bo mieliście. Okay, to wy sobie tutaj to suszcie a ja idę coś zjeść. Pa. - wyszłam z pokoju. Po chwili dopadł mnie Patrick.
-Katy, czekaj chwilę. - podbiegł do mnie i zatrzymał. Popatrzył mi głęboko w oczy. - Przepraszam cię za moje zachowanie... Harry to naprawdę fajny gość, a ja oceniłem go że jest  palantem który do ciebie zarywa. Przyznam, mocno mnie to zdenerwowało jak się całowaliście,  czy przytulaliście.. Jesteś piękną kobietą i jestem o ciebie zazdrosny. Wiem, że kiedyś w przyszłości będziesz mieć chłopaka, którego będziesz kochać, a ja.. będę musiał się z tym pogodzić.. choć będzie mi bardzo trudno. Rozumiem cię że mnie nie kochasz i jesteśmy przyjaciółmi. Rozumiem, ale wiedz że zawsze będę cię kochać. Nawet jak miałabyś być z Harrym, który widzę że ci się podoba. Przyrzeknijmy sobie, że nigdy się nie rozstaniemy i będziemy się wspierać w trudnych chwilach. - przytulił mnie, z mojego oka wypłynęła łza.
-Patrick, nie wiem co mam ci powiedzieć. Dziękuję, że zrozumiałeś, że Harry także jest dla mnie bardzo ważny. Ja kocham was, bardzo mocno. Pomogliście mi bardzo. Nie zamieniłabym was na nikogo innego. Dziękuję... dziękuję, że jesteś. Kocham cię... - przytuliłam go. Trzask drzwi... - ale jako przyjaciela. - dokończyłam. Momentalnie odwróciłam się. Nikogo... Harry! Pewnie, słyszał jak mówiłam.. Ale o co mu chodzi? Aaa, już rozumiem. Pewnie usłyszał jak powiedziałam do Patrick'a "Kocham Cię"... pomyślał sobie że to jego kocham, i jest moim chłopakiem..
Muszę to załatwić. Weszłam szybko do pokoju, Harry już chciał wychodzić. Ale go zatrzymałam.
-Harry, musimy porozmawiać. - powiedziałam do niego spokojnie.
-Nie mamy o czym. - chciał wyjść, ale ja zastawiłam mu drogę.
-Wiem, że słyszałeś co mówiłam do Patrick'a. To nieprawda... Znaczy prawda, kocham go. Ale jako przyjaciela! Czy ty kiedyś nie mówiłeś do chłopaków "Kocham Cię"? Mówiłeś, no właśnie.
-Ale ty jesteś dziewczyną, a ja nie, a po za tym to dla żartów.
-Od razu, nazmyślałeś sobie Bóg wie czego. A po za tym... To już któryś raz z kolei.. Pamiętasz na imprezie? - przerwałam
-Uuu. Dawaj mów!! - krzyknął Louis.

-Tańczyłam z innymi chłopakami, a ty byłeś strasznie zazdrosny. Tak samo jest z Patrick 'iem. Jesteśmy przyjaciółmi, znamy się jeden dzień. Wiem, że mogę ci ufać, ale to że przytulam swojego innego przyjaciela, czy tańczę normalnie z innym chłopakiem to nie znaczy że musisz robić z tego awanturę. Nawet ludzie w małżeństwach tak nie robią.
-Wiem, przepraszam.. Po prostu.. a dobra nie ważne.
-Zacząłeś to skończ.
-Po prostu, spodobałaś mi się. Chciałbym w przyszłości być z tobą, budzić się koło ciebie, mieć dzieci z tobą, dom. Żebyśmy byli razem. Katy, kobieto! Nie widzisz tego? Ja cię kocham! - ścięło mnie z nóg. W jednym momencie moje serce stanęło. Wyszłam z pokoju, pobiegłam na dół do piwnicy. Nie wiem czemu. Weszłam do sali nagraniowej, usiadłam na stołku i zaczęłam śpiewać własną piosenkę o miłości, pomagając sobie w tym graniem na gitarze. Po paru minutach skończyłam, poczułam obok siebie czyjąś obecność. Odwróciłam lekko głowę, zobaczyłam Harry'ego który wlepia we mnie te swoje piękne zielone tęczówki. Popatrzył na moje usta i niepewnie je pocałował.
-To znaczy, że chcesz być ze mną? - powiedział cicho
-Chcę, ale nie mogę..
-Dlaczego? - przerwał mi
-Harry, ty jesteś gwiazdą które uwielbiają miliony dziewczyn, a ja? Jestem nikim. Zwykłą dziewczyną i tyle. I tak zapewne jest masę hejtów i plotek na mój temat. Zdjęcia z plaży i imprezy na 100% są już w internecie. Nie chcę mieszać ci w życiu. Możesz mieć kogo tylko chcesz. Ja na ciebie nie zasługuję. Spójrz, znamy się tylko jeden dzień, a ja już ciebie w sobie rozkochałam? Mogłam w ogóle nie wychodzić na tą plażę..
-Czy ty wiesz co mówisz?! Katy, ja zrozumiałem że cię kocham! Nie ważne są hejty i plotki, które zawsze będą, ważni jesteśmy my! W ciągu jednego dnia, zdążyłem się od ciebie uzależnić! Nie potrafię bez ciebie żyć..
-Zrozum mnie.. Co powie twój menadżer, co powiedzą fani? Znienawidzą mnie i tyle. Nie wytrzymam tego! Moja psychika wysiądzie!
-Przetrwamy to. Razem. Tylko ty i ja. Kocham cię i nigdy nie przestanę. Nie zrezygnuję z ciebie, przez jakieś hejty, czy co innego. Miłość zwycięża. -przysunął się do mnie i przytulił lekko.
-Nie wiem Harry. Ja ciebie też... kocham. Muszę to wszystko przemyśleć. Daj mi czas.
-Na ciebie mogę czekać wieczność. 

-Dziękuję- uśmiechnęłam się do niego.
-A tak po za tym, pięknie śpiewasz. Dlaczego to ukrywasz?
-Po co się ujawniać. Jak chcesz mogę zacząć kręcić filmiki.
-Jasne, chodź.
-Zrąbło cię do reszty? Spróbuj tylko a przyjadę do ciebie czołgiem.
-Nie wiesz gdzie mieszkam. -wystawił mi język
-To się dowiem.
-No dawaj, kręć te filmikiiii. Zrób to dla mnieeeee. - powiedział tak przeciągliwie. W moim brzuchu pojawiło się stado motyli.
-Okay, ale jak będę mieć 10 obrażających komentarzy usuwam filmik i więcej nie kręcę. Zgoda?
-Zgoda. 

-Jaką piosenkę?
-Nie wiem, twoja ulubiona?
-Nie mam ulubionej. Już wiem. Justina Biebera - Nothing Like Us. Okay?
-Jasne. To ja biorę kamerę. - wziął do ręki kamerę. Ja usiadłam na wysokim krzesełku, wzięłam gitarę w rękę i zaczęłam grać i śpiewać. Ten tekst pamiętałam na pamięć. Uwielbiam tą piosenkę. Po chwili skończyłam i posłałam uśmiech w stronę kamery.
Loczek wyłączył kamerę.
-Świetnie. Pięknie śpiewasz i pięknie tańczysz. Ideał.
-Taaaa. Pff. Wstawiamy ?
-Tak. - włączyłam laptopa, weszłam na jakąś stronkę i wrzuciłam nagranie z kamery. Po chwili doszło 50 POZYTYWNYCH komentarzy! Omg. Omg. Omg. Ja nie umiem śpiewać!
Przybywało coraz więcej. Zdarzyło się też parę obraźliwych.
-Mówiłem że pięknie śpiewasz.
-Dziękuję.
-Za co?
-Za to że dodajesz mi siły, do życia.
-Od tego mnie masz, słońce.
Zamknęłam laptopa i wyszłam z Harrym z mojego małego "studia".
W salonie wszyscy się wygłupiali. Dołączyliśmy do nich.
Po wygłupach, wstałam i udałam się do kuchni. Przecież ja jeszcze nic nie jadłam.
Wyjęłam z lodówki mleko, z szafki płatki czekoladowe i kukurydziane oraz miseczkę.
Wsypałam płatki do miski po czym wlałam mleko.
Zaczęłam jeść, głośno chrupiąc przy tym.
Do kuchni wszedł Patrick. Usiadł obok mnie i patrzył na mnie.
-Co? Brudna jestem? - powiedziałam z pełną buzią.
-Nie dziwię się że Harry cię kocha.
-Ee? Skąd wiesz? A po za tym dlaczego?
-Teraz nam się wszystkim pochwalił. Jesteś słodka.
-Co? Dlaczego?
-Mówisz z pełną buzią, to takie słodkie. -uśmiechnął się do mnie co ja odwzajemniłam.
-Dziękuję. -z buzi wypłynęło mi mleko. Spojrzałam na minę Patricka, patrzył na mnie a ja na niego. W końcu w jednym momencie wybuchliśmy obydwoje śmiechem.
-Widzisz jakie skutki, gdy się mówi z pełną buzią?
-Widzę, widzę. - powiedziałam już normalnie. Usłyszałam kroki, odwróciłam się i zobaczyłam Harry'ego. Podszedł do mnie, uśmiechnął się i usiadł na krzesełku.
-To ja zostawię was samych. - powiedział Patrick i wyszedł. Loczek przysunął się do mnie i patrzył jak jem.
Przestałam jeść i spojrzałam na niego dziwnym wzrokiem.
-Co? Kolejny chce mnie rozśmieszyć żebym się opluła?
-Hehe, nie. Po prostu patrzę jak jesz. Nie mogę?
-Możesz, ale nie takim wzrokiem. Jak chcesz mogę ci dać.
-Nie chcę, już jadłem.
-Co jadłeś?
-Nie wiem, Cara jakieś kanapki robiła.
-Mhm. - skończyłam jeść, włożyłam brudne naczynia do zmywarki i usiadłam na przeciwko loczka.
-Jesteś piękna.
-Nie kłam.
-Nie kłamie.
-Ta, o chodź idziemy sprawdzić tą stronkę. - powiedziałam i wyszłam z kuchni. Harry powtórzył to, po chwili byliśmy już w moim "studiu".
Włączyłam laptopa i otworzyłam stronkę, 1000 wejść?! Świetnie, świetnie.... 900 komentarzy?
Pozytywnych 850 i 50 negatywnych.
-Czy mi się to śni? 

-Nie. A widzisz, co ty byś beze mnie zrobiła?
-Nie wiem.
Miałam pełno także wiadomości na prywatnym.. Wiedziałam, że będą pytania czy to ja jestem tą dziewczyną z którą Harry się całował.
Nie odpowiedziałam.
Przejrzałam komentarze, jutro może wstawię kolejny filmik. Zamknęłam laptopa i popatrzyłam się na loczka.
-Idziemy gdzieś? Nudzi mi się. - powiedziałam nudno.
-A gdzie chcesz iść?
-Nie wiem... Powiedz kiedy się namyślisz ja idę. - wstałam, już miałam wychodzić, ale Harry pociągnął mnie za nadgarstek, odwrócił do siebie i wpił się w moje usta. Przez chwilę stałam zdezorientowana, ale potem odwzajemniłam. Nie wiem dlaczego, ale odepchnęłam go od siebie i szybkim krokiem wyszłam.
Tak nie mogło być. Znamy się jeden dzień a podobno już się "Kochamy".
To jest niemożliwe. Nie jesteśmy parą, ja nie jestem gotowa. Na pewno nie teraz.
Po chwili byłam w salonie, chłopcy i Cara, uważnie oglądali jakiś film. Usiadłam między Carą, a Niallem. Ja także przyłączyłam się do oglądania. Po chwili przyszedł Harry, usiadł koło Zayna i tak samo jak reszta zajął się oglądaniem filmu, ale widziałam że nie mógł się skupić i zerkał co chwilę na mnie. Film dobiegł końca, chłopaki włączyli kolejny tym razem horror. 

-Nie, nie nie i nie! Nie będę oglądać horrorów! Chcecie żebym się zesikała ze strachu? A po za tym nie mam się do kogo przytulić, w razie strasznego momentu. Dlatego ja idę do siebie. Sayonara. - podniosłam się przeszłam obok Harrego, ale KTOŚ mając na myśli loczka, przyciągnął mnie w talii po czym upadłam na jego kolana. Wtulił się we mnie, a ja tylko siedziałam.
-Przepraszam. - szepnął mi do ucha. - nie powinienem.
-Spoko, wybaczam.
Chłopak jeszcze mocniej się we mnie wtulił. W pewnym momencie był taki straszny moment że ja prawie podskoczyłam. Po tej scenie cała się trzęsłam. Reszta idiotów zauważyła mój strach i od razu zaczęli się ze mnie nabijać. Ja udawałam że płaczę i się fochnęłam. Oni zaczęli przepraszać, a ja w końcu wybuchnęłam śmiechem. Wtedy oni się na mnie fochnęli.
-Nie wiem jak wy ale ja już idę. Pa słodziaki. - wstałam, już chciałam ale znowu Harry pociągnął mnie i upadłam na niego.
-Słodziaku, puść mnie. Jestem zmęczona. - próbowałam wstać ale on mnie ścisnął mocniej.
-Nie. Dzisiaj idziemy do nas wszyscy, i robimy imprezę. Przykro mi że zostałaś tak późno poinformowana. - powiedział Harry.
-I dopiero teraz mi powiedzieliście? Chamstwo! - krzyknęłam obrażona.
-Czyli teraz ty idziesz się przebrać w trybie expresowym. Zrozumiano? A ja tobie będę towarzyszyć. Okay? - powiedział Harry, a potem poruszył zabawnie brwiami.
-Wiesz że jesteś zboczony?
-Wiem i dobrze mi z tym.
-Taa, skromniś. Jak chcesz to chodź. Spotykamy się tutaj wszyscy za 20 minut, ok?
-Nie zdążysz.
-Zobaczysz że zdążę. Harry chodź.
Pobiegłam szybko na górę, a za mną loczek. Wbiegłam do pokoju i szybko do garderoby. Harry wszedł spokojnie.
-Dużo osób ma tam być? - zapytałam go, przeglądając ubrania w garderobie.
-No sporo. Włóż coś takiego wiesz, seksiii.
-Spoko, da się załatwić. Ale nie bądź zazdrosny jak inni mężczyźni będą się za mną oglądać.
-Będę cię pilnować.
-Ta.
Zrobiłam to co chciał Harry, wybrałam jakiś seksowny zestaw. Ogarnęłam się mniej więcej i byłam gotowa. Uf, zdążyłam! Mam minutę na zejście w tych butach na dół...
-Harry, mam prośbę.
-Jaką?
-Mógłbyś mnie znieść na dół? Będzie szybciej. - uśmiechnęłam się lekko. Harry westchnął i wziął mnie na ręce. Zaczęłam się śmiać tak, że loczek prawie spadł ze schodów. Na dole byłam pierwsza, no chłopaki już czekali a Cara z Patrickiem jeszcze nie przybyli. Harry postawił mnie na podłodze i podszedł do chłopaków.
-Żeś się odstawiła. - powiedział Louis.
-Wedle życzenia. - wskazałam na Harrego, na co on się szeroko uśmiechnął.
-Uuu, Harruś działał.
-Tak. - przyciągnął mnie do siebie, przytulając.
-Ał. - powiedziałam
-Sorki.  - rozluźnił uścisk. Z góry zeszła Cara, w także świetnym zestawie. Patrick też świetnie się prezentował. Cara przyszła bliżej mnie, ja odwróciłam się w jej stronę i przypatrzyłam się dokładnie ubiorze.
-Wyglądasz świetnie. - powiedziałyśmy równocześnie.
-Dzięki. - także powiedziałyśmy równocześnie, na co wszyscy wybuchliśmy śmiechem.
Po chwili wszyscy wyszliśmy z domu, kierując się w stronę willi chłopaków...


---------------------------------------------------
Hejcia! Przepraszam, że nie było rozdziału chyba 4 dni, ale ja też mam swoje obowiązki. ;/ szkoła, dom, lekcje.. Masakra, ale od razu mówię, że przez te 4 dni cały czas po trochu pisałam ten rozdział. Co zaczęłam pisać, to ktoś musiał przychodzić i mnie zganiać sprzed komputera. ;/ denerwujące. Czekam na komentarze ludzie! ♥ Na dworze ciepło, nie chce się pisać, trochę nie mam weny... Ale takie "cuś" wyszło. 

 CZYTASZ=KOMENTUJESZ!!!

Pozdrawiam, Magda. xx

+Nie wiem kiedy rozdział się pojawi.. ;) 

3 komentarze:

  1. Uważam że masz genialnego bloga więc nominowałam cię do Liebster Award :)

    http://lovesandfriend.blogspot.com/p/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Super blog ;)
    Tak szczerze to Ciebie rozumiem ;/
    Nie da się skupić jak tak każdy przeszkadza :)
    Rozdział wyszedł zajebisty ;*
    Wbijaj do mnie :
    http://kocham-one-direction-bejbe.blogspot.com
    Weeeeeny <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Prosze nie gniewaj sie, ale ten blog to porażka. Postaw sie namiejscu katy czy harrego, czy w normalnym zyciu po 4 h znajomosci trzezwi ludzie wymieniają sie sliną a po 24h są w sobie na smierc zakochani i wyznają sobie milosc ? Wszystko jest spoko tylko za szybko to wszystko sie dzieje, przykro mi bo zapowiadal sie ambitnie

    OdpowiedzUsuń